poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Wiem, że znów dawno mnie nie było, ale po Szczepanie mam wolne, więc nadrobię, a jeszcze dziś lub jutro wieczorem wpadnę napisać co się działo:).
A tymczasem chciałam Wam wszystkim życzyć zdrowych, rodzinnych Świąt, dużo uśmiechu, miłości i zdrówka, spełnienia wszystkich marzeń! I oczywiście wytrwałości w blogowaniu, buziaki!

piątek, 7 grudnia 2012

denkujemy- listopad!

Cześć! Dawno mnie nie było.. brak czasu a potem.. brak internetu. A potem znów brak sił. No ale już jestem i nigdzie się nie wybieram :D. No, właściwie to jutro czeka mnie duże sprzątanie a potem idę na imprezę, w niedzielę za to imieniny babci i nauka. Ale obiecuję, że i jutro i pojutrze tu zajrzę, tak zorganizuję sobie czas :).

Przejdźmy do zużyć, nie jest tego dużo, ale myślę, że w grudniu będzie spoooooro mniej :).
A dokładniej:
1. Isana wygładzająca odżywka do włosów z jedwabiem- całkiem ok, nie obciążała włosów i w dodatku jest tania. Czy kupię ponownie: może
2. Ziaja odżywka codzienna pielęgnacja- ostatnio sobie o niej przypomniałam a miałam dosłownie końcówkę. Szału nie ma, potrafi mi obciążyć włosy. Czy kupię ponownie: nie
3. Nivea fresh energy szampon do włosów przetłuszczających się- wcale nie pomógł, włosy niestety były oklapnięte i nie układały się dobrze, bardzo niewydajny. Czy kupię ponownie: nie
4. Garnier Fructis szampon przeciwłupieżowy- nie mam łupieżu, moja mama kupiła go przez przypadek! Ale o dziwo mam po nim ładne, puszyste włosy. Nie przepadam za szamponami Garnier, a z tym się polubiłam. Czy kupię ponownie: tak
5. Salon szampon do włosów- skusiła mnie promocja w Rossmannie, niestety uczula mnie. Czy kupię ponownie: nie
6. Gracja krem do rąk odmładzający różany- świetny krem, jeden z tańszych. Czy kupię ponownie: tak
7. Invex Remedies mgiełka do twarzy Au100- recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: nie
8. Soraya piękne ciało wygładzająco-nawilżający balsam do ciała- recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: może
9. Ziaja sopot spa mydło z algami pod prysznic- do znudzenia, wiem! Ale to mój ulubiony żel, recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: tak
10. Rexona antyperspirant- ostatni egzemplarz z zapasów, kiedyś ulubiony, ale ostatnio coś szwankuje.. Czy kupię ponownie: nie
11. Vipera face puder prasowany- uwielbiam go na lato do używania solo! Na inne pory roku się nie nadaje, bo najjaśniejszy odcień jest za ciemny :(. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: tak
12. Miss sporty So Matte Perfect Stay puder- recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: nie
13. Isana pomadka ochronna- nie daje dobrego nawilżenia, raczej chwilowe, ale od biedy może być ;). Czy kupię ponownie: może


Dodatkowo zobaczcie jakie cudeńka dostałam od firmy Silcare w ramach współpracy! Już Wam mogę powiedzieć, że krem do rąk jest moim ulubieńcem.
Jest też niespodzianka dla Was.. ale to w przyszłym tygodniu :).


I jeszcze bonusowo, wynik mojej kolejnej nudy sprzed hm.. 2 tygodni? Koleżanka chciała wyrazisty, trochę mocniejszy makijaż i powstało coś takiego:
Jak się podoba?

sobota, 24 listopada 2012

balsam do ciała Soraya oraz -40% w drogeriach Rossmann

Hej, hej!
Jak mija Wam sobota? Ja po raz pierwszy od dłuższego czasu wyspałam się- spałam aż 11 godzin! Wielki sukces jak na mnie, potem sprzątałam, zajęłam się nicnierobieniem, a aktualnie zamierzam poprzeglądać Wasze blogi, napisać kilka recenzji na zapas oraz oglądnąć nowy odcinek Glee ;).


Dziś czas na recenzję drugiego kosmetyku wygranego w konkursie na stronie http://www.beautyshow.pl/. A jest to balsam do ciała wygładzająco-nawilżający Soraya z serii Piękne Ciało.
Opakowanie to zwykła tubka, jednak cieszy oko szczególnie dziewczyny lubiące róż :). Jak dla mnie jest urocze, mieści 200ml produktu.
Wczoraj wspominałam, że mam pecha do opakowań i nie napisałam tego przez przypadek.. Wszystko było normalnie, a po pierwszym otwarciu balsamu nie wiem co się stało, od tamtej pory nie da się domknąć tubki, zatrzask nie działa. Oczywiście to z mojej winy, ale pytam się- dlaczego właśnie mi to się przytrafia? :P Wydobycie jest wygodne, wyciskamy tyle balsamu ile potrzebujemy, nie ma problemu zatykania.
Konsystencja jest raczej rzadka, lekka, na pewno nie tłusta, a kolor biały. Z zapachem bywa tak, że jednym się podoba a innym nie.. Ale w tym wypadku jestem nim kompletnie oczarowana! Dla mnie jest przepiękny, słodki, ale jednocześnie niespecjalnie agresywny. Znacie gumy rozpuszczalne Fruitella? Tak, właśnie tak pachnie ten balsam, i-den-tycz-nie :-). Szybko ulatnia się nad czym trochę ubolewam.
Jedyną wadą dla mnie jest wydajność- używam tego kosmetyku od 3 tygodni i już prawie nic mi nie zostało. Ostatecznie mogę to wybaczyć przy pojemności 200ml.
Rozprowadza się bardzo dobrze, a czas wchłaniania jest jak dla mnie poprawny- nie wchłania się natychmiast, ale też nie trzeba czekać nie wiadomo ile.
Przejdźmy do rzeczy najważniejszych- działania. Tutaj bardzo miłe zaskoczenie. Kiedyś nie używałam balsamów, ale później zmusiła mnie do tego moja przesuszona skóra na nogach i od tamtej pory to moje małe uzależnienie- codzienne stosowanie to mus, nie ma innej opcji! Chętnie próbuję nowości, a ten balsam spełnił moje oczekiwania- dobrze nawilża, skóra jest wygładzona, miękka w dotyku i zadbana. Produkt nie zostawia lepkiej powłoki, wchłania się w całości, aplikacja jest czystą przyjemnością zważywszy na zapach :). Idealnie nadaje się do codziennego użytku. Oczywiście efekt wyszczuplenia to chwyt marketingowy, nie oczekujmy od zwykłego balsamu do ciała takich cudów! Balsam nie uczulił mnie ani nie podrażnił.
Cena: ok. 14,00zł/200ml (w zależności od drogerii)


***

Obiecałam Wam też pokazać moje nabytki. Najpierw jakieś ostatnie zakupy czyli:
- Revlon Colorstay podkład do cery tłustej i mieszanej nr 150 Buff (35,50zł/30ml na Allegro)
- Catrice zestaw do stylizacji brwi (16,99zł/4g w Naturze)
- Essence lakier Nude Glam nr 07 cafe ole (3,99zł/5ml na promocji w Naturze)
- Sensique tusz do rzęs XXL wodoodporny (4,99zł/11ml na promocji w Naturze)
- Mariza Selective błyszczyk do ust morelowy (w ramach współpracy od Pani Agnieszki z firmy Mariza)
Z wszystkich kosmetyków jestem mega zadowolona, podkład to mój nowy ulubieniec, uwielbiam go! Tak samo reszta, spodziewajcie się recenzji :).

Iiiiiiiiiiiii oczywiście uległam promocji -40% na wszystkie kosmetyki kolorowe w Rossmannie! Nie kupiłam dużo, ale to były zakupy raczej typowo zachciankowe niż z potrzeby, szczególnie szminki:).
- Wibo olejek do ust truskawkowy (4,19zł/6,5ml)
- L'Oreal korektor kryjący niedoskonałości (19,79zł/5ml) - polecony przez Marilyn
- 2x Rimmel szminka Lasting Finish by Kate Moss nr 14 i 20 (11,39zł/4g)
- Rimmel matowa szminka Lasting Finish by Kate Moss nr 101 (11,39zł/4g)
Od daaawna kusiły mnie szminki Kate Moss z Rimmel'a i postanowiłam wreszcie kupić, zaszalałam z 3 odcieniami! Są BOSKIE, na pewno je zrecenzuję nawet jeśli nie będziecie chciały :D. O dziwo kupiłam też bardzo mocną i soczystą fuksję. Do tej pory bałam się mocnych kolorów a teraz zauważyłam, że bardzo do mnie pasują! Także przekonałam się i zaczynam podkreślać usta:).
Szminki są BOSKIE!! Świetna jakość, pigmentacja, zapach, kolory, WSZYSTKO :). Jestem mega zadowolona i na pewno kupię jeszcze inne kolory.


***

Zapraszam też na rozdanie: http://www.pokrewneswiaty.blogspot.com/2012/10/informacja-odnosnie-konkursu-mini.html

piątek, 23 listopada 2012

dogłębne oczyszczenie żelem do mycia twarzy dla cery tłustej i mieszanej Soraya

Cześć!
Przepraszam za kilkudniową przerwę, ale od wtorku do dziś pisałam matury próbne. Spałam po 4h na dobę i kompletnie nie miałam czasu. Nie stresowałam się wcale, ale o ile polski i angielski poszły mi w miarę, to po matematyce no i szczególnie chemii trochę się załamałam. Ale przynajmniej będę miała motywację do nauki ;). I doszłam do wniosku, że gdybym się tylko wysypiała to mogłabym takie egzaminy pisać codziennie! A to dobre :-). A jutro przy dobrym świetle porobię zdjęcia i zamierzam Wam pokazać moje nowe cudeńka kupione na promocji -40% w Rossmannie, mm..


A dziś znów pielęgnacyjnie. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie na testerkę kosmetyków Soraya na stronie http://www.beautyshow.pl/ i.. udało się :). Dostałam 2 produkty do przetestowania i na pierwszy rzut pójdzie oczyszczający żel do mycia twarzy dla cery tłustej i mieszanej.
Opakowanie to zwykła tuba mieszcząca 150ml produktu. Jest dość poręczne, ale niestety nie widać zużycia. Mam jakiegoś pecha do opakowań, bo po tygodniu używania u samej góry coś mi pękło i teraz mogę wylewać żel górą.. ale ze mnie psuja:).
Zamknięcie jest bardzo solidne i nic przez przypadek się nie wyleje. Produkt wydobywamy przez wyciśnięcie, nie ma z tym żadnych problemów.
 Żel ma dość gęstą, ale nadal typowo żelową konsystencję. Kolor to taka baaardzo jasna zieleń, półprzezroczysta. Kosmetyk bardzo dobrze pieni się na twarzy, co jest oczywiste z SLS na drugim miejscu w składzie, trochę mnie to zniechęciło..
Kosmetyk ważny jest 12 miesięcy od dnia otwarcia.
Jeśli chodzi o wydajność to jest raczej średnia- w 2,5 tygodnia zużyłam prawie połowę żelu.
Spójrzmy na obietnice producenta:
Żel przeznaczony jest dla osób z cerą tłustą i mieszaną. Ja jestem posiadaczką tej pierwszej z tym, że dodatkowo moja skóra jest bardzo wrażliwa. Jak sprawdził się ten kosmetyk? Trzeba przyznać, że bardzo dogłębnie oczyszcza, usuwa też resztki makijażu. Zaskórników i wyprysków mi nie zredukował, a stosowałam go 2 razy dziennie systematycznie przez 2,5 tygodnia (później przestawiłam się na coś delikatniejszego po zabiegu u pani kosmetolog). Za to pory są naprawdę widocznie zmniejszone i to aż do tego stopnia, że nie ma mowy o nawilżeniu- skóra jest bardzo napięta. Dla mnie jest to uczucie nieprzyjemne i koniecznie zaraz po umyciu i użyciu tonika musiałam użyć kremu nawilżającego. Produkt daje nam też efekt matowy, ale właśnie zaraz po umyciu, nie utrzymuje się długo.
Cena: ok. 14,00zł/150ml (w zależności od drogerii)

Podsumowując- krzywdy mi nie zrobił, ale cudów też nie. Taki o zwyklaczek, choć mi osobiście nie podoba uczucie bardzo ściągniętej i suchej skóry zaraz po umyciu.



A już niedługo niespodzianka dla Was, a nawet dwie! :)

niedziela, 18 listopada 2012

żel do higieny intymnej oraz balsam po goleniu i depilacji, czyli kolejne produkty Venus

Moja skóra twarzy woła pomocy! Czerwona, sucha.. i rany gojące się po czyszczeniu, damn, co mam robić? No nic, wybiorę z apteki co mam wybrać, poczekam trochę, a jak nie to dermatolog i tyle. Tylko znajdź tu dobrego specjalistę..
A teraz koniec narzekań :D. I kilka słów o dwóch produktach, których możecie nie znać!



Na pierwszy rzut może delikatny żel do higieny intymnej z ekstraktem z aloesu firmy Venus.
Wielka butla, prawda? Mieści w sobie aż 500ml! Jest przezroczysta, więc widać zużycie. Taki żel dostępny jest też w wersji z ekstraktem z kory dębu. Opakowanie jest wyposażone w bardzo wygodną i higieniczną pompkę, która się nie zacina, dozuje odpowiednią ilość produktu i jest możliwość zablokowania jej po przekręceniu.
Produkt jest prawie bezbarwny, tylko lekko zielonkawy. Ma konsystencję rozpuszczonej galaretki, dość rzadką. Dlatego zdziwiło mnie, że żel jest wydajny, naprawdę w tej kwestii jestem zadowolona:).
Stosowanie zwykłych żeli pod prysznic czy mydła może zaburzaćnaturalny odczyn miejsc intymnych, czasami powodując podrażnienia. Dlatego lekarze ginekolodzy polecają stosowanie żeli i emulsji do higieny intymnej, które nie tylko pielęgnują, ale także dbają o zachowanie odpowiedniego pH. Łagodny żel do higieny intymnej Venus zawierający naturalny składnik – wyciąg z aloesu, który doskonale odświeża i nawilża, a dodatkowo działa przeciwzapalnie i łagodzi podrażnienia. Drugi czynnik aktywny produktu - pałeczki kwasu mlekoweg wspomagają naturalną równowagę pH okolic intymnych, chroniąc przed rozwojem infekcji. Produkt opracowany został z myślą o codziennej pielęgnacji.

Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy.
Co do moich odczuć- nie mam mu nic do zarzucenia! Bardzo dobrze spełnia swoje zadania, czyli super oczyszcza, daje uczucie świeżości. Stosuję go codziennie ja, moja mama i moja sporo młodsza siostra i żadnej z nas nie uczulił, nie podrażnił, nie dał uczucia pieczenia. Naprawdę nie widzę znaczącej różnicy w działaniu porównując droższymi tego typu produktami. Myślę, że kupię ponownie:)
Sugerowana cena detaliczna: 7,00zł/500ml (śmiesznie niska!!)


Drugim kosmetykiem jest balsam po goleniu i depilacji Venus.
Opakowanie jest plastikowe, przezroczyste (widać zużycie), mieści 200ml produktu. Zamknięcie jest mega wygodne- solidne, nic się nie wyleje, a jednocześnie łatwo jest otworzyć nawet śliskimi rękoma ;).
Konsystencja jest średnia, choć bliżej jej do gęstej. Kolor biały, zapach bardzo mi się podoba- delikatny i niedrażniący, nie pozostaje na skórze (szybko się ulatnia).
Tego kosmetyku używam już dość długo, mogłybyście pomyśleć, że na taki okres czasu wystarcza! Ale nie, nie jest wydajny :-). Bardzo szybko znika. Gdybym stosowała go w lecie kiedy golenie to u mnie podstawa codzienna (ewentualnie co drugi dzień) to po 2 tygodniach nic by już nie było. Teraz golę się raz na tydzień, dwa (w zależności od potrzeb, wiem, leń ze mnie okropny!) co tłumaczy żywotność produktu.
Muszę za to przyznać, że po rozsmarowaniu balsam wchłania się momentalnie i nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej powłoki- tutaj naprawdę należy się wieeelgaśna pochwała.
Producent obiecuje łagodzenie podrażnień po goleniu i depilacji, działanie przeciwzapalne, i głębokie nawilżenie. Czy się z tym zgodzę? Nie do końca. Balsam na pewno jest lekki, działanie przeciwzapalne też mogę zaliczyć. Natomiast ja podrażnień zawsze mam mnóstwo i ten produkt tylko delikatnie je niweluje, nie łagodzi całkowicie. Nawilżenie? Nie nie i jeszcze raz nie, jest to raczej złudne wrażenie. Tzn. po zastosowaniu skóra jest nawilżona, gładka i miła w dotyku, a po kilku godzinach już to znika, niezbędny jest balsam nawilżający.
Cena: niestety nie znalazłam, ale podejrzewam, że koło 5-6zł, skoro wersja 400ml kosztuje niecałe 9zł


Zapraszam również na facebook'a Venus!

sobota, 17 listopada 2012

maseczka redukująca trądzik Dermo Minerały

Cześć!
Miałam napisać coś wczoraj, ale nie dałam rady.. To był mój nasty raz u kosmetyczki, ale aż tak źle nigdy nie było. Już wiem jak czują się ludzie w piekle! Nikomu tego nie życzę.. Mam nadzieję, że stan mojej cery się poprawi, muszę jeszcze zrobić wszystkie badania, bo coś jest nie tak. Narazie muszę działać, bo okropność:\
A poza tym kupiłam już materiały na sukienkę studniówkową i.. mam jeszcze małe pytanie, ale to na końcu:).

Zauważyłam, że w ogóle nie recenzuję maseczek.. A uwielbiam je! Używam regularnie i wypróbowuję co raz to nowe. Dlatego dzisiaj przed Wami maseczka redukująca trądzik Dermo Minerały.
Maseczki Dermo Minerały można było kupić jakiś czas temu w Biedronce. Ja wybrałam odpowiednią do mojego typu cery. Klasyczna saszetka, 2x10ml. Jest to bardzo dużo, wystarczyłoby mi na 4 użycia gdyby nie to, że produkt w kontakcie z powietrzem zasycha.. Dlatego po nałożeniu grubej warstwy jeszcze trochę zostaje i niestety trzeba to wyrzucić.
Bardzo dziwne są napisy, jakby takie 3D? Coś w ten deseń.
Z technicznych spraw- maseczka jest gęsta i ma kolor zgniłozielony. Zapach to kwestia gustu, mi szczególnie nie przeszkadzał.
Rozprowadza się dobrze, gorzej ze zmywaniem.. Tu trzeba się troszkę pomęczyć.
Maseczka po nałożeniu zasycha na twarzy, nawet ciężko coś powiedzieć :P. Tworzy się sucha skorupa. Producent zaleca zmycie po 20min, ja zazwyczaj właśnie tyle trzymam na twarzy wszystkie maseczki. Niestety tutaj po 10min zaczęło mnie coś szczypać. Wytrzymałam 20min i zmyłam- nie miałam podrażnień ani uczulenia, może po prostu takie jest działanie. Pory zostały zauważalnie zmniejszone, oczyszczenie jak dla mnie średnie. Pojawiło się też nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry, dlatego szybko nałożyć musiałam krem nawilżający. Efektu WOW nie było, jedynie ładnie ściągnięte pory i średnie oczyszczenie. Nic szczególnego, na pewno nie kupiłabym ponownie.
Cena: ok. 4,00zł/20g


***

I jeszcze pytanko- potrzebuję dobrego korektora, który zakryłby przede wszystkim zaczerwienienia, blizny potrądzikowe i ewentualnie jakieś niedoskonałości oraz od czasu do czasu obszar po oczami. Bardziej jednak niż okolice oczu interesuje mnie to pierwsze. Czy Mac Pro Longwear się nada? Pytam, ponieważ nie spieszy mi się wydawać tyle pieniędzy, a chcę wiedzieć czy warto:)

wtorek, 13 listopada 2012

miniprodukty Venus- lakier do włosów oraz antybakteryjny żel myjący do rąk

Hej hej! Miałam napisać w weekend, ale byłam na imprezie, potem odpoczywałam.. i naprawdę nie mam pojęcia co mi jest, ale najchętniej ciągle bym sprzątała! Chodzę po domu i gdy tylko zobaczę, że gdzieś jest brudno to zaraz muszę to zmienić. Bardzo dziwne przy moim lenistwie, ciekawe na jak długo :P. Poza tym coś mi strzeliło do głowy (znowu) i poukładałam wszystkie bluzki, bluzy, swetry kolorystycznie.. Co ze mną nie tak? Hehe, a póki co uczę się i myślę nad przystąpieniem do Marizy, zamówienia zbierałabym z koleżanką.. Któraś z Was może mi coś doradzić?


A dzisiaj pewne dwa produkty, których zapewne nie znacie.
Na początek lakier do włosów Venus. Nie miałam pojęcia, że taki produkt jest w ofercie, a tu proszę :).
Opakowanie jest zgrabne i naprawdę poręczne, mieści 50ml.
Dozownik jest standardowy- jak to bywa przy lakierach. Niestety przy aplikacji wystarczy lekko przechylić buteleczkę i produkt wylewa się bokiem.. nie wiem, czemu tak się dzieje, ale potem jest.. lepko :(. Pomijając ten fakt, wydobycie lakieru jest łatwe i nie trzeba się zbytnio gimnastykować.
Zapach to kwestia gustu, typowo "lakierowy"- mi i moim znajomym nie przeszkadza, natomiast mojej mamie już tak.
 Na wakacjach chcemy wyglądać naturalnie i pięknie, stawiamy na naturalny look. Nie każdej z nas jednak włosy "same się układają", zatem warto zabrać do podróżnej torby specjalny produkt – supermocny mini lakier do włosów marki Venus. Skutecznie utrwala on fryzurę, nie sklejając przy tym włosów. Jednocześnie sprawia, że włosy są lekkie, puszyste i lśniące. Lakier wzbogacony został o prowitaminę B5, która działa kojąco i chroni włosy i wrażliwą skórę głowy. To szczególnie ważne w okresie letnim, kiedy jesteśmy narażone na nadmierne wysuszenie przez częste kąpiele morskie i słoneczne. Dzięki aktywnym składnikom lakier nie tylko wygładza włosy, ale też dodaje im blasku jednocześnie wzmacniając je i zapobiegając rozdwajaniu się końcówek. Małe poręczne opakowanie, zmieści się w każdym plecaku czy damskiej torebce, co umożliwi poprawienie fryzury w dowolnym momencie wakacyjnej podróży.

Jak obietnice mają się do rzeczywistości? W sumie oprócz wady jaką jest aplikacja nie mogę się zbytnio przyczepić. Rewelacji nie ma, zresztą lakier był przede wszystkim testowany przez znajome, które akurat miały różne uroczystości i potrzebowały utrwalenia dla loków. Wg ich opinii: produkt rozprowadzony równomiernie oraz w odpowiedniej ilości nie skleja włosów i utrzymuje je w "porządku" całą noc. Dla mnie to taka fajna i tania alternatywa na wyjazdy (zmieści się praktycznie wszędzie!)- produkt awaryjny :-).
Sugerowana cena detaliczna: 4,00zł/50ml


A teraz jeszcze kilka słów na temat mojego niezbędnika- oto myjący żel do rąk firmy Venus. W życiu spotykają nas różne sytuacje i nie zawsze mamy dostęp do wody by umyć ręce. I w takich sytuacjach zawsze przychodzi mi z pomocą produkt tego typu.
Opakowanie jest solidne, przezroczyste i wygodne. Zmieści się praktycznie wszędzie i mieści 50ml produktu.
Wydobycie jest higieniczne i łatwe- do tego służy nam zwykły otwór. Opakowanie posiada też szczelne zamknięcie, nie zdarzyło mi się niekontrolowane wylanie ;).
Utrudniony dostęp do wody, to dość częsta sytuacja w trakcie wakacyjnych wyjazdów. Może nas spotkać zarówno na biwaku, jak i podczas podróży do egzotycznych krajów. W ofercie marki Venus znajdziemy rozwiązanie tego problemu - specjalny miniżel myjący do rąk o właściwościach antybakteryjnych, którego można używać bez wody. Głównym czynnikiem aktywnym preparatu jest alkohol działający antybakteryjnie i odświeżająco oraz gliceryna pielęgnująca dłonie, która nawilża, zmiękcza i uelastycznia naskórek. Mała butelka doskonale zmieści się zarówno w damskiej torebce, jak i bagażu podróżnym. Proste stosowanie żelu to jego dodatkowy atut - wystarczy wmasować kilka kropli w dłonie, aby uzyskać higienicznie czyste ręce. Skuteczność produktu została potwierdzona badaniami – likwiduje on aż 99,9% bakterii.


Konsystencja jest żelowa, a zapach mocno alkoholowy. Śmiało mogę polecić ten produkt jako torebkowy niezbędnik- odświeża skórę dłoni, daje uczucie czystości. Wchłania się szybko i jest bardzo wydajny (bo jednak staram się używać tylko w prawdziwej potrzebie).
I jeszcze trochę.. niestandardowe użycie kosmetyku! Pewnego dnia nie zauważyłam czegoś z napisem "świeżo malowane" i ubrudziłam sobie torbę farbą. Ta zaschnęła i nie mogłam jej zlikwidować, a byłam w szkole. No to w ruch poszły mokre chusteczki oraz.. żel Venus! Oto dowody :). Przepraszam za tragiczną jakość (telefon):
I co? Dało się! Wszystko przy lekkim szorowaniu i cierpliwości doczyściłyśmy idealnie. Więc jak byście miały wątpliwości- tak, do tego też się nada :P.

Sugerowana cena detaliczna: 5,00zł/50ml


Zapraszam także na facebook'a firmy Venus, znajdziecie tam konkursy i wiele informacji o kosmetykach.

***

I jeszcze na koniec małe info! Pewnie wszystkie znacie kosmetyki Lirene i na pewno wiele z Was lubi ich produkty. Wczoraj firma została wyróżniona nagrodą podczas uroczystości Doskonałość Roku 2012 miesięcznika "Twój Styl"! A dokładnie za linię do pielęgnacji ciała Lirene Intensywna Regeneracja, którą sama bardzo lubię :). Gratuluję, należy się!