poniedziałek, 30 stycznia 2012

pielęgnuj swoją skórę zimą- recenzja mleczka do ciała Lirene

O mamusiu, ale ziiiimno! A przecież nie prosiłam, chciałam wiosny!:( No, ale cóż.. siedzę z wielkim kubkiem gorącej herbaty, którą parzę sobie średnio co 15 minut, w podwójnych ocieplanych skarpetkach, kapciach, dresach, z max nastawionym kaloryferem i staram się jakoś funkcjonować. Zawsze w takie dni nie potrafię się niczym ogrzać! Ale dość narzekania, w sumie to po prostu.. uroki ZIMY :-).

Właśnie oglądałam zdjęcia z imprezy, niestety żadnego nie dodam, ponieważ nie mam zgody pozostałych osób. Wspomnienia zostają! Niedługo kolejna osiemnastka, a ja już szukam miejsca na swoją, jutro popytam w różnych lokalach :).

Z przyczyn czysto technicznych dziś zamiast zaprezentować Wam mój korektor do twarzy, zrecenzuję mleczko do ciała Lirene. Aparat mi się coś psuje i nie wiem o co chodzi! Natomiast fotki mleczka miałam już na laptopie, a będzie akurat w temacie, ponieważ nawilżanie skóry to bardzo ważna sprawa przy takich mrozach. Postaram się jak najszybciej ogarnąć ten aparat i pokazać Wam korektor! A tymczasem..



MLECZKO DO CIAŁA GŁĘBOKIE NAWILŻANIE SKÓRA SUCHA I NORMALNA, LIRENE
Mleczko otrzymałam od Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris, pochodzi ono z tej samej serii co serum, które recenzowałam TUTAJ
Opakowanie w klasycznym plastiku, dużym ułatwieniem jest specjalne wgłębienie, dzięki któremu nie ma problemów z otwieraniem. Równoczeście wszystko jest wykonane solidnie, więc kosmetyk sam się nie otworzy, nie wyleje. Z wydobywaniem nie ma problemów. Opakowanie mieści 250ml produktu.
Zapach jest niemal identyczny jak w przypadku serum, jednak mleczko ma dużo rzadszą konsystencję, co nie jest zaskoczeniem. 

Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania, zapach nie utrzymuje się długo. Plusem jest również wydajność.
No i najważniejsze- działanie. Nie różni się pod tym względem zbytnio od poprzedników, których recenzowałam. Przy mojej baardzo suchej skórze na nogach sprawdza się, ale tylko wtedy gdy używam 2x dziennie. Nie ma mowy o 48h nawilżenia (szczególnie podczas mrozów!), ale takich cudów przy mojej skórze nie ma.. :). Natomiast przy regularnym stosowaniu widoczna jest poprawa kondycji skóry, nawilżenie, ujędrnienie. Bardzo przyjemny, jednak chyba zostanę wierna serum, które podbiło moje serce ;-).

Cena: ok. 15,00zł/250ml (dobra, rozsądna cena)



P O D S U M O W U J Ą C
PLUSY:
  • cena
  • wydajność
  • przyjemny zapach
  • szybko się wchłania
  • dobre opakowanie, łatwe wydobycie
  • nawilża, ujędrnia
  • widocznie poprawia stan skóry

MINUSY:
  • brak nawilżenia 48h

Chciałam również podsumować wszystkie produkty do pielęgnacji (tj. peelingi, serum, balsam i mleczko) Lirene, które recenzowałam, a bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Na pewno sięgnę w przyszłości po serum oraz peelingi, które najbardziej przypadły mi do gustu. Jeśli szukacie czegoś odpowiedniego dla siebie to polecam dać szansę właśnie kosmetykom z Lirene! :)

16 komentarzy:

  1. ` Może się przełamie... i kupie jakiś kosmetyk z Lirene. jeej, ja też chciałabym wiosnę. te mrozy są KOSZMARNE ! :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zapach tego balsamu <3 Jednak też bardziej przepadam za serum :)

    OdpowiedzUsuń
  3. w tej chwili siedzę w identycznym stanie. ciepła herbatka, kocyk, i kaloryfer na FUL! ^^ Nie lubię zimy... brrr...

    OdpowiedzUsuń
  4. Musisz przecierpieć dla dobra sprawy - jakby teraz nie było tych mrozów, to w lato było by bardzo dużo robactwa. Wybacz, że Cię tak z góry oceniam, ale nie sądzę, abyś była sympatyczką kleszczy, mam rację? ;) Ooo, to nieźle jesteś rozgrzana. Ja takich wysokich temperatur nie wytrzymuję. Zahartowana od maleńkości jestem. Pamiętam czasy, kiedy zaadaptowaliśmy strych na pomieszczenia mieszkalne, ale nie daliśmy żadnych grzejników, ani nic i akurat wtedy była jedna z najzimniejszych zim stulecia, więc w pokoju miałam w nocy około -10 stopni. A taka temperatura, to jest pikuś. Ot, przedwczoraj sobie latałam po podwórku w samych krótkich spodenkach, koszulce i materiałowych kapciach z oderwanymi pierwszymi warstwami podeszw - jest moc! ;D Hm... a ileż to osób jest na tych zdjęciach? Jeśli jest powyżej pięciu, to nie musisz się pytać o zgodę ;) Kurczę... też chciałabym mieć osiemnastkę. Mmm ^^ A co Ci się z tym aparatem dzieje? Może poczytaj na jakimś forum, to uda Ci się go jeszcze zreanimować... Też miałam balsam z tej firmy, ale taki z lekka brązujący i przyznam szczerze, ze to było największe dziadostwo, jakie kiedykolwiek widziałam. Nic nie dawało, a śmierdziało nieludzko. Już nigdy nic z tego nie kupię - never!

    I bardzo się cieszę, że nie lubisz pustych komentarzy - w końcu jest z kim popisać! ;D Oj tam, oj tam. Tysiąc pięćset sto dziewięćsetny początek ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. zima zimą, ale takie mrozy to już przesada :< ogólnie lubię tę porę roku, ale przy takiej temperaturze nie da się normalnie funkcjonować. ty to chociaż dobrze masz, bo sobie siedzisz w domu, w ciepełku a ja muszę śmigać do szkoły :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli dobrze zgadłam ;) W sumie, to nie ma się czym chwalić, bo do najtrudniejszych zgadywanek to nie należało. O! Podobnie jak Ty, też nie miałam żadnego kleszcza, a za to piesek, to miał ich całe stado. A wyjście jest - zawsze możesz spakować manatki i wyjechać do jakiegoś cieplejszego państwa. Hm... a jakbyś tak podniosła ciśnienie? Może wtedy by Ci się kończyny rozgrzały. Tak, wiem - durny pomysł. A wiesz, że takie ciągłe grzanie się, to raczej zdrowe nie jest? No wiem, wiem - tylko taką możliwość z tymi zdjęciami rzuciłam, ale wiadomo jak jest w takim gronie znajomych. A nie lepiej jest Ci kupić akumulatorki z ładowarką i je sobie ładować? Super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuuu! Przepraszam, że w częściach piszę, ale odczytywałam komentarz w tym, co się tam moderuje i nie cały on mi się tam wyświetlił; dopiero jak zmoderowałam, to zauważyłam, że on jest nieco dłuższy. Ej, a może coś tam nie styka jakiś kabelek i nie sięga do tej baterii? Albo jakieś zwarcie wywołuje. Ale ja się tam na elektronice nie znam. Ale jak tak czytam dalej, to widzę, że problem jest znacznie większy... Jak nie znajdziesz w Internecie, to spytaj w serwisie.

    Nooo... bo to trochę czasu zabiera ;] Ale jest miło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja aktualnie używam masła do ciała i chyba przy nim zostanę ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. okej poczekam :D bede cierpliwa ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. mialam chyba to mleczko. taa, to zimno nas wykonczy :<

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam balsam z Gosha :) Również jest bardzo wydajny chociaż z nawilżeniem to trochę gorzej ;P
    Ach ta zima.. Dobrze, że nie muszę latać do szkoły w takie mrozy :d

    OdpowiedzUsuń
  12. nie używałam jeszcze kosmetyków z tej firmy ;d

    OdpowiedzUsuń
  13. no właśnie czegos takiego potrzebuje! ta temperatura bardzo niszczy skóre ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. No przez 48h nawilżenie to jest chyba nie możliwe:)
    Pozdrawiam
    Majorka

    OdpowiedzUsuń