niedziela, 5 lutego 2012

demakijaż ważna rzecz!- mleczko do demakijażu Lirene

Cześć :-). Właśnie niedawno pożegnałam gości i skończyłam lekturę na dziś. A teraz obok mnie mam uroczy widok- mój pies po wielu zakazach wreszcie zrezygnował z wylegiwania się na łóżku i grzecznie śpi na swoim posłaniu! Nie do wiary.. ;).
Pewnie zauważyłyście zmianę w wyglądzie, nagłówek wykonała Wiktoria, za co jeszcze raz dziękuję!

Chciałam jeszcze napisać, że jestem z siebie bardzo dumna, ponieważ przez cały tydzień się nie malowałam (ani oczu ani twarzy), dopiero dziś. W zasadzie nie planowałam tego, wynikało to z mojego lenistwa, ale też coś!

Dobra, a teraz chciałam napisać Wam o mleczku, co do którego mam mieszane uczucia.


MLECZKO PRZECIWZMARSZCZKOWE DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU, LIRENE
Kosmetyk dostałam od Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris, za co bardzo dziękuję.

Opakowanie jest bardzo podobne do tego, które ma balsam do ciała Lirene recenzowany już przeze mnie, czyli: plastik, wygodne wydobycie produktu, specjalne wgłębienie, które pomaga w otwieraniu.
Mleczko ma dość specyficzny zapach, nie każdemu będzie odpowiadał. Mi specjalnie nie przeszkadza, przyzwyczaiłam się i nawet polubiłam. Tu już kwestia gustu i wrażliwości danej osoby ;).
Konsystencja jest raczej rzadka a mimo to kosmetyk jest wydajny (200ml w opakowaniu).
Podejrzewam, że zwolennicy kosmetyków naturalnych nie będą zadowoleni z tego, że w składzie znalazłam kilka rodzajów parabenów.
Teraz chyba najważniejsze- działanie. Mleczko przeznaczone jest przede wszystkim do twarzy dojrzałej ze zmarszkami. Mimo, że nie spełniam tych kryteriów postanowiłam przetestować na sobie (zresztą nie miałam wyjścia, nikt inny w moim domu się nie maluje).
W nazwie wyraźnie napisane jest: "do demakijażu twarzy i oczu". Owszem, do zmywania makijażu mleczko sprawdza się świetnie! Nie trzeba trzeć, wszystko z buzi ładnie schodzi. Z oczu także, demakijaż zajmuje dosłownie chwilę. Do tego skóra pozostaje nawilżona i nie ma efektu "ściągnięcia". Ale zaraz, zaraz.. Po kilku dniach przy używaniu tego kosmetyku coraz bardziej piekły mnie oczy. Myślałam, że to chwilowe, ale jednak nie. Mleczko nie nadaje się do demakijażu oczu- mimo, że spełnia swoje zadanie w 100% to niestety podrażnia i powoduje pieczenie.
Cena: ok. 13,00zł/200ml (bardzo przystępna)


W ramach podsumowania muszę przyznać, że mleczko jest świetne do demakijażu twarzy, jednak z daleka od oczu! Mimo wszystko polubiłam się z nim, ponieważ zapewnia dobry i szybki demakijaż :-).

26 komentarzy:

  1. Znów zmiana szablonu, dziewczyno szalejesz :) A co do mleczka to ja oddałam go mamie i ona miała do niego mieszane uczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oo jaki ładny nagłówek ;)
    ja mam mleczko z Ziai i jakoś nie pcha mnie do innego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no i widzę znowu zmianę :) ale szczerze mówiąc bardziej podobało mi się tutaj ostatnio ;) hmn, ja używam już od jakiegoś czasu mleczek z Ziai, różnych rodzajów i jestem bardzo zadowolona i nie zamierzam nic zmieniać :D
    ja póki co przeczytałam pierwszą część serii i muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się czyta, autorka pisze tak płynnie, że ani się obejrzysz a już przeczytałaś z połowę ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny nagłówek :)
    Obserwujemy ?

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe zazdroszcze Ci ze nei zaczelas farbowac ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. jooj jest tyle rzeczy , że nie wiem czego to będzie recenzja : D

    OdpowiedzUsuń
  7. a to jak lubisz to dobrze ;D ja zaczelam i teraz mam masakreee ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. nie lubię mleczek do demakijażu, zwykle piecze mnie po nich skóra :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Przydałoby się i tą moją pchłę tego nauczyć, bo w końcu kiedyś ją przez sen zgniotę. Z mleczek do demakijażu to ja jednak najbardziej lubię Eva natura z koniczyną. Dobre i tanie - około 5 zł / 200 ml :) Nooo... a ja to w ogóle nawet nie mam co tam startować. Też myślę, że kot ładniejszy (bo tu mi trochę ręka dygotała z zimna), ale jednak wolę jaśniejsze barwy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że chociaż wskoczy i jest cisza. A to małe, wleźć nie może, to piszczy w niebogłosy. A mi zaczęła na pościel sikać, bo nigdy nie czuję, jak mnie budzi. Nie masz tak źle ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście to nie mój pies :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ostatnio chciałam kupić to mleczko, ale może dobrze,że nie kupiłam ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie tez po jakimś czasie powoduje pieczenie , ja jutro robie recenzje

    OdpowiedzUsuń
  14. ` zazdroszczę. mój psiak jeszcze na łóżku sypia. :D heueh. :* muszę zainwestować w jakieś mleczko. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę nowy nagłówek:) I od razu blog staje się piękniejszy;) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  16. hahahaha co Ty mowisz :D powaznie ;D?

    OdpowiedzUsuń
  17. o to gratuluje nie malowania sie ;d ja bym chyba nie mogla ;d cen faktycznie bardzo przystępna, ale ja do demakijazu wole plyny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ojj gdyby tak bylo to bym zadowolona byla hahah ;D ;D nie no nikt mi nie wierzy jak mowie o tym blondzie ;D a moje przyjaciolka ma zdjecie stare w portfelu z I licuem :D i nikt nie wierzy ze to ja haha

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedy wiem, że nie będę wychodziła z domu w ogóle nie robię makijażu, bo zwyczajnie mi się nie chce. czasem zresztą wychodząc gdzieś go nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi Mistrz i Małgorzata nie przypadł do gustu:D Ale mam nadzieję, że jakoś przez to przebrnę!

    OdpowiedzUsuń
  21. rzadko kiedy używam mleczka do twarzy, nie lubię bawić się w ścieranie makijażu wacikami, jakoś wolę po prostu umyć twarz jakimś żelem czy czymś i też wszystko prawidłowo schodzi:)
    fajny wygląd bloga, ja jakoś nie potrafię sobie tego wszystkiego poustawiać ładnie, a jak coś kombinuję to potem połowa opcji nie działa :F hehe mat-INF pozdrawia :D

    OdpowiedzUsuń
  22. miałam, nie podpasował mi;D byłam po nim jakaś tłusta:P

    OdpowiedzUsuń
  23. fajne mleczko. ja zawsze używam w płynie, ale może przerzucę się na mleczko ; )

    OdpowiedzUsuń