poniedziałek, 9 lipca 2012

brązowa skóra z Safirą, czyli lato w pełni

Tak jak w temacie- lato w pełni! Nadal mamy super ciepło, tylko w nocy u mnie przewijają się burze, co akurat jest dobre dla ziemi, żeby nie było tak całkiem sucho. Cieszę się, że w moim rejonie nie ma żadnych tragedii i wszystko się równoważy.
Dziś byłam pozałatwiać kilka spraw, jednak najważniejsza nie wypaliła.. I jutro powtórka z rozrywki, ale to nie szkodzi :). Natomiast kupiłam kilka drobiazgów dla siebie (typu maseczki) w Rossmannie i przy okazji pomyślałam, że powinnam zorganizować dla Was jakieś rozdanie- co o tym myślicie? Narazie nagrody bardzo skromne, ale myślę, że następnym razem będzie lepiej. Jak dobrze pójdzie to jutro rozdanie ogłoszę, są chętni? ;)


A dziś o kolejnym SAFIROWYM kosmetyku- żelu brązującym! To tak zahaczając o temat lata, słoneczka oraz opalenizny :-). Wiadomo, że najlepsza jest naturalna, ale zapraszam do zapoznania się z moją opinią!
 Żel ten (podobnie jak ostatnie recenzowane przeze mnie) to 60ml produktu zamknięte w plastikowym pojemniczku. Niestety po raz kolejny nie przypilnowano napisów na naklejkach i zgubiono literkę "L":
 Po raz kolejny do używania zachęca wygodny aplikator w postaci pompki- można żel wydobywać łatwo i higienicznie. Pod koniec są małe problemy, ale zawsze można odkręcić.
 Nie wiem czy to widać, ale kosmetyk jest koloru przezroczysto-bursztynowego, konsystencja typowo żelowa, choć trochę spływa. Zapach jak dla mnie jest bardzo ładny! Taki typowy cynamon, nie jestem smakoszem cynamonowych rzeczy, ale ten zapach mnie uwiódł, jestem na tak :).

 Jeśli chodzi o efekty to powiem tak- nie należy spodziewać się super opalenizny, bo to nie samoopalacz, ale żel brązujący. Mimo wszystko powinnyśmy być ostrożne- nakładać kosmetyk na dokładnie wysuszoną skórę, równomiernie, dobrze rozsmarowywać, bo inaczej może smużyć! Doświadczyłam tego, kiedy kilka razy użyłam od niechcenia, bo się spieszyłam. Ważna jest też systematyczność! 
Stosowałam codziennie przez miesiąc na nogi i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Jako zwolenniczka naturalnej opalenizny trochę się obawiałam, jak to będzie w tym przypadku, ale zostałam pozytywnie zaskoczona ;). Na pierwszy rzut oka niewiele widać, ale kiedy po czerwcowym braku słońca w końcu założyłam krótkie spodenki zauważyłam różnicę- skóra nóg wygląda zdrowo, promieniście, widoczna jest lekka opalenizna! Zazwyczaj na początku upałów jestem bladziutka (taka cera), a teraz czuję się dużo lepiej.
W moim wypadku niemożliwością było używanie żelu i jednoczesne przestanie używania balsamu, bo kosmetyk brązujący nie podołał w kwestii nawilżania moich skłonnych do przesuszania się nóg.
 Wydajność określam jako dobrą, zużyłam w miesiąc (na same, całe nogi) stosując codziennie, ale wiadomo- to tylko 60ml.
Dodatkowo zauważyłam, że na stronie producenta jest błąd! W opisie produktu napisane jest o pojemności "600ml", a więc jedno zero za dużo..
Cena katalogowa: 19,90zł/60ml

W tym wypadku myślę, że cena mogłaby być ciut niższa, błędy (na naklejce i na stronie) powinny zostać poprawione, a dostępność też jest kiepska. Mimo wszystko, polecam ten żel, ponieważ nadaje zdrowy koloryt skórze i daje długotrwały efekt lekkiej opalenizny :-).
Zapraszam również na facebook'owy fanpage oraz na stronę internetową Safiry!

19 komentarzy:

  1. u mnie też ostatnio ciągle burze, ale jak piszesz to dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm.. tak się zastanawiałam skąd te kosmetyki bierzesz a one tylko w Internecie są dostępne :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro mam zamiar złapać trochę słońca, bo taki bladzioch ze mnie.. :DD

    OdpowiedzUsuń
  4. mi by się przydało opalić w końcu. żel fajny, może nawet i bym kupiła, ale fajniej by było gdyby był tańszy też.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę śmieszne są takie niedopracowania i błędy, zwłaszcza, gdy wysyła się komuś pod ocenę dany kosmetyk :D

    Mam to samo przed okresem, fajnie Ci się trafiło tak z tą współpracą, ja się lubię tak maziać i babrać, więc widzę, że glinka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. współpracujesz z nimi?:D i jakk?:D

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie słyszałam o tej firmie. jakby żel był ciut tańszy to bym się może skusiła na niego ;) nie lubię efektu "białych nóg", więc się trochę popalałam i są idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spotkałam się nigdy z tej firmą ;o a błąd na nalepce powinni skorygować :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm cos dla mnie ;) moze i faktycznie cena jednak za duza ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. ja wolę naturalną opaleniznę, ale produkt wydaje się ciekawy!:))

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam tego, aloesowy i z rżeń- szenia jest ok, więc myślę, że ten by tak samo się sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  12. wooooow naqet nie wiedzialam ze maja takie cos jak zel brazujacy :D co jak co ale w sumie chyba takie zele powinny byc w wiekszym opakowaniu bo 60ml to troche za malo ;)

    hmm wiesz co nie powiem Ci tego bo ja mam cere normalna bez zandych zbednych rzeczy ;) ale wydaje mi sie ze moglby byc dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten dżins,pasiasta bluzka (tutaj lepiej ją widać http://25.media.tumblr.com/tumblr_m6uqo5BjeU1qgtijeo1_500.jpg) i jeszcze kilka szmatek to jedyna kolorowa rzecz w mojej szafie,bo wszystko jest czarno,buro szare :D Staram się zmienić nawyki co do kolorów :D

    OdpowiedzUsuń
  14. hmn, ciekawy produkt :) ale chyba ja zostanę przy swoim balsamie z masła kakaowego :)
    co do wyglądu to właśnie tak miało być :) baaardzo podobają mi się takie dziewczęce wyglądy,ale nie dziecinne :) nigdzie nie mogłam takiego znaleźć, więc wkurzyłam się i zrobiłam sama haha

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tak polecasz to może wypróbuję
    Pozdrawiam
    Majorka

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiem wiem piszę nie na temat ;)
    Ale jakiej firmy masz lakier na paznokciach i odcień? :>

    OdpowiedzUsuń
  17. pierwszy raz widze kosmetyki tej firmy:) fajna sprawa:)! zapraszam do mnie i obserwuje;)!

    OdpowiedzUsuń