wtorek, 24 lipca 2012

chronimy się przed słońcem

Cześć! Mega stęskniłam się za blogsferą, nawet nie wiedziałam, że tak jestem przywiązana do tego miejsca:). Ale tak jak mówiłam w piątek pojechałam do koleżanki na noc, a w sobotę do klubu, obie imprezy się udały. W niedzielę odpoczynek, a w poniedziałek cały dzień spędziłam z koleżanką oraz pomagałam mamie. Dziś do południa ciągle coś robiłam w kuchni i nawet sprawiało mi to przyjemność, powoli przekonuję się do kucharzenia;D.
Jako, że wracają do nas upały postanowiłam napisać co nieco o mleczku chroniącym przed słońcem SPF20 Lirene z linii KIDS. Był on w Erisowej paczce ;).
Zacznę od tego, że nad tym produktem będę się zaraz rozpływać, bo jest cudowny! Na początek standardowo opakowanie- super poręczne, urocze, mocne, mieszczące 200ml produktu. Świetnym rozwiązaniem jest blokada- ja pierwszy raz spotkałam się z taką metodą. Czarny element lekko przyciskamy z obu stron i ciągniemy w dół, wtedy możemy już wydobywać wygodnie i higienicznie nasze mleczko (spryskujemy ciało a następnie dobrze rozsmarowujemy). Po aplikacji ten element znowu przesuwamy na górę i mamy pewność, że nic się samo nie przyciśnie, nie wyleje- blokada działa!
Nie wiem czy widać to na zdjęciu, ale kosmetyk ma kolor bardzo jaśniutkiego różu, który jednak po rozsmarowaniu robi się biały. Zapach podoba się nie tylko dzieciom- mleczko naprawdę pachnie gumą balonową! Nie spodziewałam się, że woń będzie tak autentyczna i bez wyczuwalnej chemii. Konsystencja jest lekko lejąca.
Jak widać produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka, jest wodoodporny i zapewnia średnią ochronę przed słońcem- 20SPF.
Spójrzmy na skład oraz obietnice i założenia producenta:
Zacznę od tego, że pomimo przynależności do linii KIDS tego kosmetyku może używać każdy. Choć wiadomo, że jest stworzony z myślą o delikatnej skórze dzieci. Ja szczególną uwagę zwróciłam na to, jak mleczko działa na mojej siedmioletniej siostrze, która w czasie upałów wiele godzin dziennie potrafi spędzić w basenie (czyli nastawiona jest na silne działanie słońca). Po pierwsze produkt rozprowadza się bardzo dobrze i szybko się wchłania jednocześnie pozostawiając na skórze cienki, tłustawy, ochronny film. Skóra jest nawilżona i miła w dotyku. A teraz najważniejsze- mleczko super chroni przed słońcem, dziecko nie jest narażone na poparzenia, pieczenie itp.! Oczywiście wolę dla pewności aplikować mleczko co jakiś czas, ale uważam że jest to kosmetyk bardzo bezpieczny, idealny nawet dla maluszków (od 7 miesiąca życia).
Rekomendowana cena detaliczna: 24,99zł/200ml

Naprawdę polecam, jeszcze nigdy nie zawiodłam się na produktach Lirene. Warto wypróbować na wakacjach tym bardziej, że tego typu kosmetyki są dość wydajne ;-).

37 komentarzy:

  1. W takim razie z tymi pędzlami gorsza masakra niż myślałam. A kremik jest bardzo fajny, sama używam chociaż nie w takim opakowaniu ; ) Pozdrawiamy! ~Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ;* mleczko wygląda na naprawde konkretne, ja niestety nie umiem znalezc sobie czegos co poprawi wyglad mojej opalenizny czy tez odpowiednio urchoni... ;-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwujemy?
    Pozdrawiam i życzę miłego dzionka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd się przyznać ale ja nie używam nic co chroni przed słońcem :D Nawet na twarz kremu z spf nie mam, ale mam to zamiar zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ciekawy kosmetyk, ale filtr jak na dzieci jest niski. Ale dla mnie ok :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ta ośmiorniczka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. mój synek tez uwielbia to mleczko, kolor jest prześliczny, bo różowy, i ten zapach miodzio:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja skóra zazwyczaj potrzebuje wyższego filtru, ale myślę, że dla Lirene jestem w stanie się poświęcić i kupić 20 haha xx

    OdpowiedzUsuń
  9. przypuszczam, że jak bd wyjeżdżała na wakacje to kupię coś ochronnego póki co jeszcze muszę się pobawić w czytanie o filtrach ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. ja wszystkie mleczka, balsamy i te różne pierdółki do opalania mam właśnie z Lirene i bardzo chwalę sobie tę firmę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko pięknie ale moje serce zdobyła ta ośmiorniczka! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. wybieram się niedługo na wakacje i szukam jakiegoś fajnego specyfiku do opalania :) ale chyba zdecyduję się na olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Staram się urozmaicać czerń :D haha Mój pies potrafi całymi dniami siedzieć na oknie i spać albo gapić się nie wiadomo na co :D To chyba taki psi świat :D Dziękuję :* zdrówko się przyda!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję ślicznie :) a usta ostatnio cały czas mam suche i trochę popękane.. sama już nie wiem od czego :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej,a co jej jest? Doskonale Cie rozumiem też bym pewnie ryczała w takiej sytuacji! Trzymaj się w takim razie :* I nie rycz będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę spróbować, bo zwykłe pomadki ochronne nic nie dają..

    OdpowiedzUsuń
  17. A miałam, miałam :D Spisał się dobrze :). Uwielbiam jego zapach :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze mówiąc to wolę przyspieszacze :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bardzo lubię kosmetyki do opalania z firmy Soraya:) Używam ich od lat i jestem bardzo zadowolona;)

    obserwuję i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam okazji uzywac :( ale moze cos kiedys niedlugo haha:P

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze już zapomniałam jak wygodne potrafią być takie mleczka w spray'u

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam z soraya balsam, ale jakoś rzadko używam;D

    dziękuję;*

    OdpowiedzUsuń
  23. kupiłam ostatnio inny, ale jak mi się skończy to z chęcią ten wypróbuję:))

    OdpowiedzUsuń
  24. muszę podkraść chrześnicy, bo ją smarujemy właśnie tym samym :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super
    Zapraszam do mnie : http://inspiration-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Przydałby mi się zwłaszcza teraz kiedy jest tak słonecznie :) )

    OdpowiedzUsuń
  27. musze kupic :)
    Proszę zajrzyj do mnie zaoberwuj skomentuj ja zrobię to samo ! ♥ www.oliwiaa-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Na lato na pewno się przyda! :>

    OdpowiedzUsuń
  29. Co prawda na twojego bloga trafiłam zupełnie przypadkowo i jestem zachwycona. Bardzo przydatny jak dla mnie, muszę sprawić sobie coś takiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie używałam jeszcze tego ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. hahaha :D w sumie słoń też był ciekawy, bo ciągle siusiał, a potem pił tą wodę... i nią pluł we wszystkie strony. kurde, nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcie:(

    OdpowiedzUsuń
  32. ja do ciała używam lirene spf 30, a na buzię sorayę 30 :)

    OdpowiedzUsuń
  33. I jak z tym pudrem, wypróbowałaś ? ;>

    OdpowiedzUsuń
  34. Wydaje się być naprawdę dobry :) Nie miałam okazji jeszcze go używać. Pozdrawiam, Optymistyczna

    OdpowiedzUsuń