sobota, 8 września 2012

chronimy się przed słońcem part 2

Witajcie! Mam nadzieję, że dobrze spędzacie sobotni wieczór, ja wróciłam od rodziny i stwierdziłam, że napiszę o dwóch produktach od Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris. Właściwie opalanie mamy już za sobą, a teraz czeka nas polska jesień.. Jednak dopiero teraz mogę w 100% wypowiedzieć się na temat tych kremów z filtrem, sprawdziłam dobrze ich właściwości na ostrym włoskim słońcu :). Na pierwszy rzut idzie krem ochronny na słońce 20SPF z serii kids Lirene.
Opakowanie kremiku jest dość małych rozmiarów, to forma tubki mieszczącej 50ml produktu. Wszystko wykonane jest solidnie, mamy pewność, że nic się nie wyleje przez przypadek.
Kosmetyk wydobywamy przez zwykłą "dziurkę" ;). Nie ma problemu z wylaniem odpowiedniej ilości.

Spójrzmy na założenia i obietnice producenta oraz skład:

Zapach jest tak delikatny, że praktycznie go nie czuć. Ten biały krem może wydawać się dość treściwy i ciężki, ale nie czuć tego po posmarowaniu twarzy. Dobrze się rozprowadza i szybko wchłania.
Produkt przeznaczony jest dla wrażliwej skóry dzieci i tu zdaje egzamin- nie podrażnia, nie uczula skóry mojej sześcioletniej siostry (która jest alergikiem), a przy tym filtr 20SPF dobrze chroni przed słońcem, pozwala unikać poparzeń. Plusem są właściwości wodoodporne, jednak dla pewności zawsze lepiej poprawić po wyjściu z wody. Krem jest idealny nie tylko dla dzieci, ale wg mnie dla całej rodziny. U mnie wszyscy używali go podczas pobytu nad morzem i byli bardzo zadowoleni :). Natomiast ja zabrałam go na Sycylię i "częstowałam" nim moje koleżanki, którym również przypadł do gustu! Reasumując- wszyscy byli zadowoleni i nie mam powodu, dla którego mogłabym nie polecić tego kremu :-).
 Rekomendowana cena detaliczna: 14,99zł/50ml


Kolejny kosmetyk to bliski krewny kremu do twarzy- nawilżająco-odżywczy balsam do opalania 30SPF z serii family Lirene.
Opakowanie jest typowe dla Lirene- butla 200ml, poręczna, solidna. Wygodne otwieranie zapewnia charakterystyczne wgłębienie, które uwielbiam :). Tutaj również możemy być pewni, że nic się nie otworzy samoistnie, nie wyleje.
Balsam wydobywamy przez zwykły otwór, jak w przypadku kremu.

Spójdzmy na założenia i obietnice producenta oraz skład:

Zapach jest ciut bardziej wyrazisty niż w przypadku kremu do twarzy, ale nadal delikatny, nie drażni. Kolor również biały, jednak konsystencja rzadsza. Równie dobrze się rozprowadza, czas wchłaniania jest krótki. Pozostawia cienki film ochronny na skórze, ale nie jest to taki tłusty i przeszkadzający "osad".
Właściwie mogłabym zrobić kopiuj-wklej, bo temu balsamowi również nie mam nic do zarzucenia. Używała go cała moja rodzina nad morzem i byli zadowoleni oraz ja z koleżankami podczas pierwszych dni na Sycylii- zapewnił dobrą ochronę przed ostrym słońcem, pozwolił uniknąć poparzeń i zapewnił stopniową opaleniznę. Nie uczula, nie podrażnia, jest delikatny, wodoodporny (jednak dla pewności robiłam poprawki). Nie wysusza skóry, pozostawia ją nawilżoną, po prostu działa jak ma działać i nikogo u mnie nie zawiódł :).
Rekomendowana cena detaliczna: 25,99zł/200ml

Dodatkowo kosmetyki Lirene nie są testowane na zwierzętach, są produktami polskimi. Myślę, że warto wspierać rodzimy biznes, ja na pewno w przyszłym roku zaopatrzę się w filtry Lirene, balsamy kupuję zazwyczaj tylko ich (uwielbiam!), tak samo jest z peelingami do ciała. Ostatnio wykończyłam podkład City Matt i też jeszcze do niego wrócę lub wypróbuję inne tej firmy. Piszę to nie dlatego, że mam przyjemność testować ich kosmetyki a dlatego, że naprawdę tak myślę ;).

22 komentarze:

  1. Zapamiętam sobie na przyszły sezon :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie własnie taki był efekt, rzadko kiedy mam problemy z przesuszeniem, a tu bach balsam co to ma nawilżać działa wręcz przeciwnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma sprawy : )

    ooo słoneczko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że już tego słoneczka nie ma... :(

    OdpowiedzUsuń
  5. pod koniec czerwca tak nogi spaliłam ... mogłam kupić ktoryś z tych kosmetyków ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. mysle, ze to, że ma "coś" tam w sobie z rumianku, nie da absolutnie zauwazalnego efektu rozjasnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam swój filtr z Daxa i może w przyszłym roku skuszę się na Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie Liene. Przede wszystkkim za dzialanie i brak testow na zwierzetach :) dziękuję za komentarz, zapraszam na nowość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Siemka. Kiedyś czytałaś mojego bloga , którego zawiesiłam , lecz powróciłam do pisania . Będzie mi miło jeśli znów do mnie zajrzysz < 3 również byłam zadowolona z tego kremu ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. ja nie miałam żadnego z tych produktów
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam jeszcze kosmetyków z tej firmy ;dd

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam sie z Toba w 100% uwielbnima kosmetyki lirene sa rewelacyjne ;o jeszcez zadnemu nie mialam nic do zarzucenia, powaznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ogólnie dobra firma, tych kosmetyków nie miałam, ale może za rok zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również uwielbiam markę Lirene. Ceny towarów adekwatne do jakości ;).

    OdpowiedzUsuń
  15. mam filtr z Daxa i Kolastyny, ale w nowym roku może skuszę się na Lirene:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używałam tych kosmetyków! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. przyda się na następne wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ależ się za Tobą stęskniłaaaaam!!:D:D
    ja generalnie do opalania stosuje kosmetyki dla dzieci xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Głupio zapytam - przed jakim słońcem? ;D

    OdpowiedzUsuń