sobota, 29 września 2012

o matowieniu twarzy po raz kolejny

Hej Dziewczyny, przepraszam za całotygodniową nieobecność.. Trochę mnie wszystko przytłoczyło (głównie psychicznie), ale już czuję się dobrze. Wczoraj byłam na półmetkowej imprezie mojej szkoły w klubie, ale było bardzo przeciętnie. Za to jutro czeka mnie masa nauki, niestety.. No, ale dam radę :).

A teraz po raz kolejny o sposobie na matową twarz, tym razem mam zaszczyt przedstawić Wam matujący puder ryżowy Mariza, który mogłam przetestować dzięki uprzejmości konsultantki- Pani Agnieszki.
Opakowanie jest płaskie, schludne, jednak otwiera się trochę zbyt łatwo. Mieści w sobie 5g produktu. Możemy obserwować zużycie dzięki przezroczystej dolnej części.
Po otwarciu ukazuje nam się biała gąbeczka :). Ja jej wcale nie używałam, ale na tzw. czarną godzinę może się przydać.
Podnosimy..
I tu duży plus, ukazuje nam się zabezpieczenie. To bardzo ważne, ponieważ kosmetyki Marizy nie są dostępne stacjonarnie i przynajmniej mamy pewność, że w trakcie transportu nic się nie wysypie. Naklejka jest jednorazowa, po zdjęciu nadaje się już do wyrzucenia, więc ja nie ryzykuję noszeniem pudru w torebce.
Puder wydostajemy przez malutkie otwory. Ja radzę sobie następująco: przechylam opakowanie i "wyrzucam" odpowiednią ilość produktu na nakrętkę, następnie nabieram na pędzel i aplikuję na twarz.
Jak widać poniżej puder jest biały, jednak nie dajcie się zwieść pozorom! Po rozsmarowaniu robi się przezroczysty, transparentny. Nie bieli twarzy, potrzeba niewielkiej ilości aby zmatowić twarz, wykończyć makijaż.
Jest bezzapachowy, leciutki (wcale nie czuć go na twarzy) i baaardzo drobno zmielony, taki pyłek :-). Kolejny plus to wydajność- póki co prawie nie widzę zużycia!
Nie uczula, nie zapycha, pozwala skórze oddychać, a jednocześnie daje ładne wykończenie. Absolutnie nie ma mowy o kryciu, to tak dla uściślenia- puder ma za zadanie matowić i robi to dobrze. U mnie koło 4-5h, na mojej skórze to zadowalający wynik.
Cena katalogowa: 17,90zł/5g

Baaardzo się z nim polubiłam i używam go do poprawek gdy jestem w domu. Jedyne co mam do zarzucenia to trochę słabe zamknięcie i to, że nie mogę go nosić ze sobą wszędzie. Na pewno kupię ponownie.. ale najpierw muszę skończyć jedno opakowanie, co na pewno zajmie mi spooooro czasu :D.


A teraz jeszcze sprawa pędzla do pudru z włosia naturalnego również z Marizy, używam go właśnie w duecie z wyżej wspomnianym pudrem (ale nie tylko).
Sama budowa jest solidna, nic nie skrzypi, nie trzeszczy, generalnie wszystko trzyma się kupy :). Pędzel jest ciut dłuższy od mojej dłoni.
Włosie jest naturalne, czarne.
Pędzel jest średnio miękki i tak samo przeciętnie gęsty. Z pudrem ryżowym współpracuje bardzo dobrze, ale np. przy pudrze sypkim Bare Naturale z L'Oreal nie jest tak kolorowo- nabiera się zbyt duża ilość. Co prawda później na twarzy można spokojnie to rozprowadzić czy strzepać nadmiar, ale jednak tak być nie powinno.
Pędzelek prałam już mnóóóstwo razy, myje się bardzo dobrze, moment wszystko schodzi ;). Gorzej z włosiem- praktycznie przy co drugim użyciu czy myciu cośtam wypada. Ciekawe kiedy całkiem ołysieje :P.

Cena katalogowa: 39,90zł

Pędzel fajnie radzi sobie z pudrem ryżowym Mariza, ale nie z każdym produktem będzie dobrze współpracował. Generalnie jest średniej jakości, za taką cenę bym nie kupiła.


sobota, 22 września 2012

galaxy na paznokciach z Sally Hansen

Cześć! Ciekawy dzień za mną, byłam na zakupach i muszę przyznać się, że mam kryzys finansowy :D. I to dość konkretny, tyle rzeczy do kupienia, a pieniążki z nieba niestety nie spadają, muszę ograniczyć swoje maniactwo zakupowe :). Jutro czeka mnie praktycznie tylko nauka, ale już jakoś nie robi to na mnie wrażenia, przywykłam.. o ile to możliwe, hehe.

Dziś chciałam Wam natomiast zaprezentować ostatni mój kosmetyk z drogerii internetowej Nocanka, a jest nim lakier do paznokci Xtreme Wear Sally Hansen.
Lakier ma bardzo zgrabne i ładne opakowanie- podłużne, smukłe, mieszczące 11,8ml produktu. Fajnie się prezentuje :). Ja akurat posiadam odcień nr 05- Cosmic Blue. Jest to niebieska perła z różnokolorowym brokatem. Wygląda naprawdę pięknie, takie galaxy na paznokciach, ślicznie mieni się w słońcu!
Pędzelek jest raczej cienki i długi. Jak dla mnie operuje się nim bardzo wygodnie, sam lakier również dobrze się rozprowadza.
Ten "Ekstremalny" lakier do paznokci jest wzbogacony w wapń i proteiny, które wzmacniają płytkę paznokciową. Związki bio aktywne uelastyczniają i uodparniają paznokcie na odpryski, rozdwajanie i łamanie. Posiada wygodny, wąski pędzelek pozwalający na dokładne rozprowadzenie lakieru na płytce paznokciowej. Piękny manicure przez 7 dni.
Odwołując się do opisu produktu to nie zauważyłam wzmocnienia płytki paznokciowej, ale nie oszukujmy się, że jakikolwiek lakier nam to zapewni.
Zmywa się bez problemu, moja Isana sobie radzi. Lakier nie barwi płytki paznokcia.
Poniżej efekt na paznokciach- był to że tak powiem tryb "szybkiego malowania", co widać, ale nie jest źle. Więc potwierdzam- śmiało można używać tego lakieru w pośpiechu bez wyrządzenia sobie większej krzywdy! :D Możecie też zauważyć lekko starte końcówki, ponieważ to był już 4 dzień (specjalnie pokazałam taki "znoszony" efekt aby nie być gołosłowną co do trwałości)- kosmetyk spokojnie utrzyma się do 5 dni w całkiem niezłym stanie :).
Cena w drogerii internetowej Nocanka: 9,39zł/11,8ml (obecnie promocja 5,99zł!)

Podsumowując- jestem baardzo zadowolona z tego produktu i często używam go na różne wyjścia i imprezy. Podkrada mi go też najlepsza Przyjaciółka, której również się spodobał ;).

wtorek, 18 września 2012

kilka słów o sypkim pudrze L'Oreal oraz pędzelkach NYC

Cześć! Dziś mam trochę czasu, więc postanowiłam tu zajrzeć. Generalnie nie mogę się wdrożyć w rok szkolny i cały czas chodzę zmęczona, śpiąca.. Chyba wbrew sobie muszę zacząć pić kawę, jakoś trzeba się ogarnąć :).
A póki co chciałam Wam przedstawić puder sypki mineralny Bare Naturale L'Oreal.
Po pierwsze jeśli chodzi o opakowanie to muszę przyznać- nie spodziewałam się, że jest takie malutkie! Oczywiście dostępne są różne warianty, ja posiadam miniaturkę mieszczącą 1,2g produktu. Pojemniczek jest szczelny i porządnie wykonany.
Dołączony pędzelek jest bardzo pomysłowym rozwiązaniem, ale dla mnie to gadżet tylko i wyłącznie do kryzysowych sytuacji- niezbyt dobrze rozprowadza puder.
Po odkręceniu możemy zauważyć białe zabezpieczenie (duży plus), a pod spodem dziurki, przez które wydobywamy produkt. Niestety wydobywanie jest uciążliwe, nie mam pojęcia jak robić to bezpośrednio z opakowania.. Dlatego przesypuję puder do innego pudełeczka i wtedy nie mam już problemu.
Kosmetyk jest sypki, bardzo drobno i dobrze zmielony, bezzapachowy. Nie sugerujcie się kolorem w opakowaniu- na skórze naprawdę jest transparentny (nie nadaje koloru, nie bieli twarzy, dopasowuje się do karnacji). Plus za SPF 19 oraz wydajność- 1,2g wystarcza na ok. miesiąc używania kilka razy dziennie.


Sypki puder mineralny do każdego rodzaju cery SPF 19
Innowacyjny sypki puder mineralny, który doskonale dopasowuje się do struktury i karnacij skóry. Nie zatyka porów skóry, nie tworzy efektu maski, doskonale wyrównuje koloryt cery, tuszuje i matuje jej niedoskonałości Nie zawera tłuszczu i talku .
Bez dodatku substancji  zapchowych i konserwujących
Kosmetyk składa się z najwyższej jakości, lekkiego, drobno  mielonego pudru mineralnego, nie zawierającego konserwantów. Jest bezpieczny dla skóry wrażliwej, nie uczula, jest bezwonny. Jest to nowy produkt z linii kosmetyków do twarzy w ofercie firmy L'oreal. Łatwa aplikacja za pomocą pędzelka z naturalnego włosia
Promienna, pełna blasku, naturalnie i zdrowo wyglądająca skóra nawet po upływie kilku godzin.

Mimo niewygodnego wydobywania muszę przyznać, że bardzo polubiłam się z pudrem jeśli chodzi o jego właściwości. Nie tworzy maski, nie można zrobić sobie nim krzywdy. Nie uczulił mnie, nie zatkał porów, jest bardzo lekki, a tego wymagam przy mojej tłustej cerze. Dobrze matuje, bo bardzo naturalnie (skóra wygląda zdrowo), nie jest to stuprocentowy "płaski" mat. Taki efekt utrzymuje się u mnie ok. 4h. Jedyna rzecz, którą obiecuje producent, a z którą się nie zgadzam jest tuszowanie niedoskonałości, ale chyba nikt tego nie wymaga od pudru transparentnego ;). Jest naprawdę dobry jako wykończenie makijażu, bez problemu można go używać kilka razy dziennie do poprawek i efekt nie jest przesadzony.
Cena w drogerii internetowej Nocanka: 8,79zł/1,2g (obecnie promocja- 7,49zł!)


I jeszcze kilka słów o zestawie pędzelków do makijażu NYC.
naprawdę malutkie, nie wiem czy widać to na zdjęciach :-). Jest ich 5 sztuk: pędzel do różu, do eyelinera, do cieni, do ust oraz aplikator do cieni.
Aplikator do cieni jest jednym z najlepszych akcesoriów w zestawie- mięciutki, dobrze nakłada się nim kosmetyki. Nie mam mu nic do zarzucenia.
Następnie pędzelek do ust- średniej grubości, bardzo twardy. Tak naprawdę nawet nie wiem dokładnie jak go używać, bo do szminek/błyszczyków się kompletnie nie nadaje, pod tym kątem go sprawdzałam. Zdecydowanie najgorszy ze wszystkich.
A teraz pędzelek, który uwielbiam :). Jest bardzo miękki i maleńki, uwielbiam nim nakładać bazę pod cienie (wtedy nie mam problemu z jej wydobyciem z opakowania) oraz cień bazowy. Pozwala na precyzyjną aplikację.
Najcieńszym pędzelkiem jest ten do eyelinera- twardy, szpiczasto zakończony. Nakładałam nim eyeliner w żelu i nie jest tak źle, można zrobić cienką kreskę, ale nie przekonał mnie do siebie.
No i na koniec pędzel do różu. Największy z wszystkich, średnio miękki i niezbyt zbity. Łatwo się go wygina, ale często wypada włosie. Można się nim pomalować, ale nie jest to takie proste i przyjemne, bo można sobie zrobić krzywdę w postaci różowych "placków".
Zestaw ten nie jest już dostępny w drogerii internetowej, ale z tego co pamiętam to kosztował chyba 5,99zł/6,99zł, coś koło tego. W każdym bądź razie za taką cenę nie można się spodziewać dobrej jakości akcesoriów, są to raczej awaryjne pędzle, dobre aby zabrać je w kilkudniową podróż gdy nie mamy zbyt wiele miejsca. Choć trafiły się dwie perełki- zwykły aplikator i fajny pędzelek do cieni, ale to by było na tyle :).


Tak jak pisałam zestaw pędzelków nie jest już dostępny, ale puder nadal można dostać w okazyjnej cenie w   drogerii internetowej Nocanka.

sobota, 15 września 2012

znany i lubiany- Carmex we własnej osobie

Hej hej ;). Dziś większość dnia spędziłam na świeżym powietrzu, miałam ognisko. Wieczorem oglądałam "Bitwę na głosy" i teraz tak myślę sobie, że chciałabym coś tu zmienić.. Wygląd z jednej strony mi się podoba, a z drugiej potrzebuję czegoś nowego! Co o tym myślicie?
A teraz nareszcie nadszedł czas na moją recenzję znanego wszystkim nawilżającego balsamu do ust-tadadaam, oto Carmex! :-)
Dostępne są różne wersje smakowe oraz formy opakowań- ja posiadam klasyczny Carmex w sztyfcie. Niestety kilka razy zdarzyło się, że cały "mechanizm" mi się zacinał i był problem z wykręceniem balsamu, na szczęście to tylko sporadycznie. Poza tym nie mam nic do zarzucenia opakowaniu.
Jak widać produkt jest żółty i jak dla mnie pachnie delikatnie maścią rozgrzewającą :). Konsystencja gęsta.

Spójrzmy na informacje od producenta:

Aplikacja jest szybka i łatwa (mimo wspomnianej gęstej konsystencji), balsam  jest bezbarwny i zostawia tylko powłokę ochronną na ustach. Daje uczucie chłodzenia i mrowienia co na początku bardzo mnie drażniło, ale później z przyzwyczajenia przestałam zwracać uwagę. Co do najważniejszego- działania. W moim rankingu razem z balsamem Tisane zajmuje pierwsze miejsce wśród balsamów do ust. Super regeneruje i nawilża usta na długo, chroni przed szkodliwym działaniem różnych czynników. Plus także za filtr SPF 15. Jest średnio wydajny, ale ja jestem balsamomaniaczką :). Swój Carmex już zużyłam i na 10000000% kupię kolejne opakowanie- tym razem spróbuję wariantu w tubce!
Cena: ok. 9,00zł/4,25g

Zapraszam Was również na facebook'owy fanpage Carmexu, gdzie często organizowane są konkursy :).

środa, 12 września 2012

intymnie z Lirene part 2

Cześć! Wydawało mi się, że dziś będę miała luźny dzień a tu jakoś już godzina 23, nie mam pojęcia gdzie ten czas mi uciekł.. Jutro trzynasty, więc dzień ochotnika, zobaczymy jak będzie w praktyce :). Póki co przychodzę do Was nareszcie z recenzją kremowego płynu do higieny intymnej lactima łagodzenie Lirene od Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris.
Opakowanie jest identyczne jak w przypadku recenzowanego przeze mnie jakiś czas temu żelu do higieny intymnej, również Lirene. Plastikowe, solidne, mieszczące 300ml produktu, nic się nie wyleje przez przypadek. Jedyna różnica jest taka, że butla nie jest przezroczysta (nie widać zużycia).
Aplikator to wygodna i higieniczna pompka z blokadą (wystarczy przekręcić na bok), najlepsze z możliwych rozwiązań!

Spójrzmy na założenia i obietnice producenta oraz skład:
Jeśli chodzi o konsystencję to płyn nie jest aż tak rzadki i lejący jak wcześniej wspomniany żel. Kolor biały, a zapach lekko wyczuwalny, zatem nie podrażnia i nikomu nie powinien przeszkadzać ;).
Pieni się całkiem nieźle, dobrze myje- okolice intymne są odświeżone, co jest wyczuwalne. Nie podrażnia, nie uczula, jest bardzo delikatny! Robi wszystko czego od niego oczekuję, nie mam mu nic do zarzucenia. Wydaje mi się, że jest idealny do codziennej higieny, nie zrobi krzywdy a dobrze odświeży i umyje. Jest bardzo wydajny, na pewno kupię ponownie choć jeszcze nie wiem czy płyn, czy żel :-).
Rekomendowana cena detaliczna: 12,90zł/300ml

I jeszcze muszę Wam powiedzieć, że próbowałam używać żelowej opaski kosmetycznej na oczy, myślałam że to taki gadżet, a tu proszę! Będę sięgać po nią częściej, świetne uczucie leżeć sobie ze słuchawkami na uszach i relaksować się :). Przyjemnie chłodzi, a po ściągnięciu skóra pod oczami jest napięta i generalnie w lepszej kondycji- polecam takie okłady raz na jakiś czas! Wystarczy potrzymać trochę w lodówce, taka opaska jest wielokrotnego użytku :).



poniedziałek, 10 września 2012

błysk na ustach z e.l.f. kosmetik

Hej Dziewczyny!
Za mną okropnie długi dzień, niestety każdy poniedziałek taki będzie.. Ale mniejsza o to, jutro jadę do Rzeszowa z klasą, więc będzie trochę relaksu, jednak dziś czeka mnie jeszcze lektura :). Co jak na moje standardy uważam za luz.
A póki co chcę Wam przedstawić ostatni kosmetyk od e.l.f. kosmetik. Tym razem gwiazdą wieczoru jest połyskujący błyszczyk do ust!
Opakowanie jest plastikowe i poręczne, mieści w sobie 1,8g produktu.
Błyszczyk łatwo się wydobywa, wystarczy pokręcić, a produkt wylewa się na aplikator, którym jest pędzelek. Generalnie wolę gąbeczki, ale szybko się przyzwyczaiłam i pędzelek mi nie przeszkadza :). Bez problemu się rozprowadza, nie mam nic do zarzucenia w tej kwestii.
Dostępnych jest 12 odcieni, ja posiadam jeden z jaśniejszych- Fairy.
Jest to bardzo jasny, delikatny róż z wieloma drobinkami. Ma dziwny zapach- nie jest miły, ale też nie drażni, trudno określić.
Ultralśniący błyszczyk opracowany w oparciu o technologię mikro-luster, dzięki której znakomicie odbija światło. Nigdy wcześniej osiągnięcie tak błyszczących, a jednocześnie naturalnie wyglądających ust nie było prostsze. Błyszczyk ten dodatkowo pielęgnuje i wygładza zniszczone suchym i klimatyzowanym powietrzem usta nadając im piękny i lśniący wygląd.
Błyszczyk wygląda na ustach bardzo naturalnie, mimo że mocno się mieni, nie jest to tandetny efekt. Nie zauważyłam by pielęgnował usta, ale na pewno ich nie wysusza. Ogółem bardzo przyjemny kosmetyk, warto się przyjrzeć, choć na ustach nie utrzymuje się zbyt długo- ok. 2 godziny bez jedzenia i picia.
Cena w sklepie internetowym e.l.f.: 1,79EUR/1,8g (ok. 8zł)