sobota, 1 czerwca 2013

recenzja miniproduktów z koszyczka od L'Occitane!

Hej hej!
Jakiś czas temu tak jak większość z Was zostałam obdarowana tajemniczym koszyczkiem od L'Occitane. Nigdy nie miałam okazji używać kosmetyków tej firmy, dlatego bardzo się ucieszyłam. Sam koszyczek jest bardzo ładny i mi służy, ma swoje miejsce w łazience ;).
A co się w nim znajdowało? 5 miniproduktów- bestsellerów firmy. Niestety wg mnie nie zostało to do końca przemyślane, ponieważ nie wszystkie z nich my, bloggerki, byłyśmy w stanie dokładnie przetestować. Osobiście wolałabym wypróbować mniejszą ilość kosmetyków, ale w wersjach pełnowymiarowych lub po prostu trochę większych. Niemniej jednak postaram Wam się przedstawić moje spostrzeżenia na temat otrzymanych kosmetyków! 

Pierwszy na odstrzał idzie żel pod prysznic Werbena (do kupienia TUTAJ) w cenie regularnej 59,00zł za 250ml, czyli bardzo wysokiej. 
Testowałam miniaturkę 50ml. Opakowanie jest plastikowe, proste i przezroczyste, więc możemy kontrolować zużycie. Również zamknięcie jest wygodne, łatwo się otwiera, jednak nie wylewa się nic przez przypadek przy przechyleniu/upadku (a u mnie zdarzają się takie wypadki).
Sam żel ma kolor baaaardzo jasnej zieleni, na dłoni praktycznie tego nie widać, jedynie w opakowaniu. Pachnie jak dla mnie cudnie, delikatnie, właśnie werbeną, choć wiem, że nie każdy lubi takie nuty zapachowe. Dobrze myje i oczyszcza, skóra jest odświeżona. Ale na tym kończą się jego zalety.. Wielkim minusem jest bardzo rzadka konsystencja, produkt prawie spływa ze skóry. Przez to jest bardzo niewydajny, 50ml wystarczyło mi na tydzień codziennego używania. Przeliczając- pełnowymiarowe opakowanie 250ml wystarczyłoby na ok. 5 tygodni co generalnie jest słabym wynikiem. Dodatkowo żel prawie się nie pieni mimo SLS na drugim miejscu. Za taką bardzo wygórowaną cenę oczekiwałam wiele więcej, niestety zawiodłam się.

Kolejnym produktem jest woda toaletowa Pivoine Flora (do kupienia TUTAJ) do nabycia w cenie 179,00zł za 75ml.
Moja buteleczka jest malutka, nie znam niestety objętości, ale widać jak leży w dłoni. Opakowanie jest bardzo proste, ale miłe dla oka (szczególnie wersja pełnowymiarowa). Jak sama nazwa mówi, zapach należy do kategorii kwiatowej. Na początku byłam niechętna, ale po czasie przekonałam się do niego- pachnie piwonią, jest bardzo subtelny i kobiecy, nadaje się dla kobiet w różnym wieku. Nie spodoba się osobom, które nie lubią zapachu piwonii lub ogółem zapachów kwiatowych. Na skórze utrzymuje się kilka godzin, później zanika.
Wydaje mi się, że wersja pełnowymiarowa jest z atomizerem, niestety moja buteleczka jest po prostu odkręcana i przez to aplikacja wody toaletowej jest niewygodna. Muszę przechylić opakowanie przy samej skórze, a następnie rozetrzeć. Produkt jest wydajny, nawet miniaturka starczy mi na długo. Podsumowując- całkiem niezła propozycja dla osób lubiących zapachy kwiatowe (mnie się podoba), choć cena też nie jest najniższa i trwałość nie zachwyca.

Przejdźmy znów do pielęgnacji. Oto nawilżające mydło Shea- Mleko (do nabycia TUTAJ) w cenie 32,00zł za 250g (tu już cena jest rozsądna).
Testowałam wersję 50ml, która wystarczyła mi na ok. miesiąc, więc wynik naprawdę niezły! Opakowanie jest papierowe (bardzo eko), zawiera niezbędne informacje. Samo mydełko jest białe i ma na sobie logo firmy.
Pachnie delikatnie, jednak nie zauważyłam nic szczególnego- po prostu zapach typowo "mydlany". Nie zaryzykowałam ze stosowaniem do twarzy, natomiast od czasu do czasu myłam nim całe ciało. Najczęściej jednak służyło mi i całej rodzinie do mycia rąk. Szczerze mówiąc nie zauważyłam cudownych właściwości. To po prostu mydło, które dobrze oczyszcza. Może jedynie jest trochę delikatniejsze i pozostawia mniejsze uczucie wysuszenia niż w przypadku innych mydeł, jednak na pewno nie nazwałabym go mydłem nawilżającym- krem/balsam po użyciu jest niezbędny. Żałuję tylko, że nie wypróbowałam go do mycia pędzli, coś czuję, że całkiem nieźle by z nimi to mydło współpracowało ;).

Następny w kolejce jest krem do rąk masło Shea (do kupienia TUTAJ) w cenie 90,00zł za 150ml. To mój ulubieniec z całego koszyczka!
Moja wersja miała 10ml i bardzo żałuję, że tak mało:(. Krem wystarczył mi na tydzień, więc może nie będzie to do końca rzetelna opinia, ale przez ten czas produkt zdążył podbić moje serce. Opakowanie jest w formie tubki, solidnie zakręcanej. Bez problemu wydobywa się resztki.
Zapach jest cudowny, bardzo delikatny i myślę, że nikomu by nie przeszkadzał. Krem ma kolor biały i bardzo gęstą konsystencję, a mimo tego świetnie rozprowadza się na skórze. Nie daje efektu "śliskich rąk", momentalnie się wchłania. Dogłębnie nawilża, wygładza dłonie, które stają się miękkie i bardzo miłe w dotyku. Co najlepsze, jest to efekt długotrwały, a stosowanie to czysta przyjemność. To zdecydowanie najlepszy krem jakiego używałam! Mimo dość wysokiej ceny jestem pewna, że kupię go w przyszłości (zapewne na zimę dla większej ochrony skóry dłoni).

Na ostatek został drogocenny krem na noc Immortelle w cenie 210zł za 50ml.. Cena zabójcza!
Moja miniaturka miała 15ml. Opakowanie szklane, bardzo ładne. Spodobało mi się dodatkowe  zabezpieczenie pod nakrętką.
Krem jest dość treściwy (ale niezbyt gęsty), biały i.. jak dla mnie pachnie okropnie! Jednak mojej mamie się spodobał, a to ona go testowała (kwestia gustu). Mama nie ma dużych wymagań, nie maluje się, ma zdrową skórę i prawie zero zmarszczek (obym miała to po niej w genach :D). Zauważyła dobre nawilżenie i właściwie to wszystko. Pojemność była za mała by określić właściwości przeciwzmarszczkowe. Krem ma skład nieciekawy, przewija się tam m.in. silikon, więc moje pytanie- za co płacimy aż 210zł?!

To by było na tyle, z wszystkich przedstawionych produktów na pewno zdecyduję się jedynie na krem do rąk z Shea, jest genialny i jeśli miałabym Wam coś z tej gromadki polecić to byłby właśnie ten krem :).

***

Mam do Was jeszcze pytanie.. Micele z Biedronki są przyzwoite, ale nie tak dokładne jak bym chciała, no i zużywam je w kosmicznym tempie. Po skończeniu zapasów chcę zainwestować w coś lepszego no i tu mam pytanie:

Polecacie? :)

Plus do tych co używają hydrolatów.. Chciałabym również coś kupić dla siebie (cera tłusta, ze skłonnością do zapychania, niedoskonałości i z różnymi śladami) i używać w formie toniku, co polecacie?

18 komentarzy:

  1. Ola sprawdź w Hebe być może jeszcze jest bioderma w formie miniaturki za 10 zł to na spokojnie sobie przetestujesz i zobaczysz czy warto inwestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.aptekaslonik.pl/advanced_search.php?find=bioderma+sensibio&x=42&y=6

      Tutaj masz za niecałe 8 zł ;) Nie zamawiałam jeszcze z niej ale kilka razy obiło mi się o uszy ta nazwa.

      Usuń
  2. kremik do rak polubiłam:)
    Bioderma jest świetna, jej tańszym zamiennikiem jest Bourjois
    a hydrolanty to nie moja działka

    OdpowiedzUsuń
  3. chętnie skusiłabym się na krem do rąk :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie najciekawsze ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy polecam Biodermę? Polecam z obiema rękami na sercu!!! To jest mój kochany micel i ten micel z biedronki może się chować! Polecam gorąco!
    A krem do rąk z masłem shea również polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. sama myślę nad kremem do rąk tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten kremik do rąk mnie bardzo zachęca;p

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie również niestety płyn micelarny z Biedronki leje się jak woda ale jednak za taką cenę jestem skłonna go dalej kupować ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Co jak co, ale juz sam koszyczek mnie zainspirowal :)

    OdpowiedzUsuń
  10. polecam tą biodermę jak najbardziej, to świetna firma, używam tego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spodobało mi się masło Shea, ale cena trochę odstrasza c:

    OdpowiedzUsuń
  12. zaciekawiło mnie to mydło Shea.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie wypróbowałabym krem do rąk z masłem shea :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie niestety Bioderma jakoś nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Uroczo wyglądają te miniaturki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mydełko i krem do rąk totalnie podbiły moje serce! :)
    U mnie tak szybko poszło mydełko i z tego wszystkiego nawet go nie obfociłam. :(

    OdpowiedzUsuń