czwartek, 24 października 2013

Lirene STOP CELLULIT part 1

Cześć Kochani!
Ale jestem wymęczona, miałam dziś niezły wycisk na treningu :). AWF nie próżnuje! Mimo, że kosmetologia ma z wuefem niewiele wspólnego :D. Ja kocham taki wysiłek, od razu +1000 do szczęścia :). Później niestety mój dobry humor został zmiażdżony, przy okazji wycieczki na dworzec PKS w celu zakupienia biletu do domu na 31.10. Ale z pozytywnych rzeczy powiem Wam, że szykują się ogromne zmiany graficzne na blogu, będzie totalnie inaczej, ale o tym za jakiś czas!
Co do wysiłku.. Jest bardzo wskazany w walce o piękną sylwetkę :). Dlatego dziś tak tematycznie- część pierwsza recenzji kosmetyków z serii STOP CELLULIT z Lirene. Będą to produkty myjące, a w kolejnym poście pokażę Wam te bardziej kremowe.
Zacznijmy od antycellulitowego żelu pod prysznic.
Opakowanie jest standardowe dla żeli tej firmy- plastikowe, przezroczyste (możemy kontrolować zużycie), mieszczące 250ml produktu.
Szata graficzna jest żywa, nie zachwyca szczególnie, ale wg mnie zachęca do działania!
Zamknięcie jest szczelne, a otwieranie ułatwia charakterystyczne dla Lirene wgłębienie (chwała im za to :)). Żel wydobywamy przez niewielki otwór, nie mam co do tego żadnych zastrzeżeń!
Cała seria ma identyczny zapach- owocowy, soczysty, pomarańczowy, energetyzujący. Bardzo mi się podoba! Szkoda, że nie utrzymuje się na skórze. Żel ma lekko pomarańczowy kolor oraz posiada wiele drobinek, które nie peelingują, ale rozpuszczają się w kontakcie ze skórą. Konsystencja jest średnio gęsta, typowo żelowa.
Obietnice producenta oraz skład:
Jeśli chodzi o podstawowe właściwości żelu, to bardzo dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Daje uczucie świeżości i nie wysusza. Nawilżenia co prawda nie zauważyłam, ale nie oczekuję tego od kosmetyków myjących. Natomiast nie ma żadnych podrażnień czy alergii, a przynajmniej w moim przypadku. Żel jest bardzo fajnym umilaczem- dzięki zapachowi i właściwościom myjącym każdy prysznic to przyjemność. Pozostawia skórę gładką, do tego jest wydajny (wystarczył mi na miesiąc przy codziennym używaniu).
Cena w sklepie internetowym Lirene: 9,99pln/250ml

Drugim produktem jest antycellulitowy peeling myjący.
Opakowanie to plastikowa, przezroczysta tubka mieszcząca 200ml produktu. Typowe dla Lirene :). Szata graficzna identyczna jak w przypadku żelu pod prysznic.
Peeling bez problemu można wydobyć przez wygodny, niewielki otwór, który się na szczęście nie zatyka. Niestety mam zastrzeżenia co do zamknięcia.. Co prawda tubka łatwo się otwiera (plus znowu za wgłębienie), jednak po pierwszym otwarciu już się nie domyka :\. Przez co niestety zdarza się, że coś wycieknie..
Kolor określiłabym jako soczyście pomarańczowy! :D Intensywny, choć po roztarciu na skórze traci tę intensywność, wiadomo. Zapach opisywałam już powyżej- jest identyczny w całej serii (choć mocniejszy w przypadku produktów myjących). Jak widać na zdjęciach- peeling ma w sobie pełno drobinek.
Obietnice producenta oraz skład:
Kosmetyk łatwo rozprowadza się na skórze. Jest wydajny, ja używam zazwyczaj 2x w tygodniu :). Moc peelingu określiłabym jako średnią- nie jest tak dobrym ścierakiem jak choćby również antycellulitowy peeling z Pharmaceris C (klik!), ale na pewno nie jest słaby i radzi sobie bardzo dobrze. Super oczyszcza, przy tym nie wysusza skóry (choć sam w sobie również nie nawilża). Dobrze ściera martwy naskórek i pozostawia skórę bardzo gładką, przyjemną w dotyku i lekko ujędrnioną. 
Cena w sklepie internetowym Lirene: 11,99pln/200ml

Działanie pod względem wyszczuplenia, ujędrnienia itp. opiszę w kolejnym poście przy okazji recenzji balsamu i maski z tej serii. Będę oceniała efekty po stosowaniu wszystkich czterech kosmetyków używanych jednocześnie :).

29 komentarzy:

  1. Ja już tydzień temu zakupiłam bilet do domu :)
    I jak już wcześniej pisałam czekam na te zmiany na blogu, u mnie też przydałoby się coś zmienić. :)
    Jakoś nigdy nie chce mi się wierzyć w te właściwości ujędrniające, usuwające cellulit. Dlatego też czekam na dalszą część recenzji i Twoją opinię pod tym względem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bilet kupiłam wczoraj, ale pani na pks'ie poleciała sobie ze mną w kulki :P. No ale ważne, że bilet jest!
      Zmiany już niebawem, sama nie mogę się doczekać :D
      Kolejny post o efektach :)

      Usuń
  2. Jaki ten świat mały, kojarzę Cię z SLO :)
    Fajny blog, ciekawe produkty i obiektywne opinie :)
    Powodzenia! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo mały! Też Cię kojarzę, nie spodziewałam się, że są inne blogerki z SLO :P

      Usuń
  3. Ten peeling jest moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej cenie kosmetyk wart zakupu i wypróbowania :) mimo iż to tylko taki dodatek do walki z C, ale za to jaki przyjemny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo przyjemny i ładnie pachnący:D

      Usuń
  5. właśnie zaczęłam uzywać żelu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Peeling z Lirene uwielbiam, świetny zdzierak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mu przyznać, że bardzo dobrze sobie radzi:)

      Usuń
  7. Jak patrze na te zdjecia to juz czuje ten zapach <3!:D

    OdpowiedzUsuń
  8. peeling był dobry, zapachy super

    OdpowiedzUsuń
  9. czekam na zmiany i ciekawią mnie , teraz też jest fajnie na twoim blogu , masz jakąś stronkę z szablonami ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiany już niedługo, sama nie mogę się doczekać! Wiesz co, korzystałam z różnych stron, zazwyczaj wpisywałam w google "free blogger templates" i wyskakiwały stronki:) Obecny pochodzi z: http://www.ipietoon.com/

      Usuń
    2. dzięki , w wolnej chwili muszę rozglądnąć się za jakimś szablonem choć szczerze to trochę się obawiam , ostatnio jakiegoś wirusa sobie ściągnęłam na bloga

      Usuń
    3. Nigdy mi się nie zdarzyło zawirusowanie przy ściąganiu szablonu, ale ostrożności nigdy za wiele:). Tylko przed jakąkolwiek ingerencją w kod HTML radzę sobie zapisać obecny:) Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie!

      Usuń
    4. z tym nigdy nic nie wiadomo , fakt ostatnio coś tam próbowałam wgrać a potem mi przyblokowało stronę i jakiś wirus , miałam stracha , nie powiem ale udało się drania usunąć

      Usuń
  10. ja już nie pamiętam kiedy ostatnio miałam dlugie włosy :<

    OdpowiedzUsuń
  11. no da się, da... ale trzeba umieć ustawiać to wszystko w aparacie...
    a ja potrzebuję bardziej intuicyjnego aparatu, a poza tym ciut słabszej lampy błyskowej bo ta jest zbut mocna.

    aż zapomniałam, że z domu wyjechałaś..
    jestem ciekawa tych zmian
    jestem bardzo ciekawa efektów końcowych, bo właśnie szukam "dobrej" serii

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Ja lecę na automacie, tylko włączam lub wyłączam lampę :D. Grunt to dobre oświetlenie;)
      Zmiany już niebawem! A w kolejnym poście będzie o efektach kosmetyków.

      Usuń
  12. Jednocześnie efekt na pewno lepszy! :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja obecnie mam już drugie opakowanie Farmony Nivelazione, peeling drenujący, na prawdę polecam!!! i żel anty-cellulitowy Tołpy, też fajny, ale poszukam lepszego:) jak wykończę te co mam to na pewno spróbuje Lirene, zapach kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawa jestem jakie zmiany wprowadzisz na blogu :)

    OdpowiedzUsuń