niedziela, 22 września 2013

info

Hej Dziewczyny!

Jestem już we Wrocławiu i jak na złość dowiedziałam się, że nie mam internetu do końca września.. teraz korzystam z internetu w telefonie, więc jestem dostępna przez mail, facebook i instagram, jednak nie dam rady dodawać postów przez telefon, nie da się nnawet dodać zdjęć.. wiem, że to tylko tydzień, ale chciałam tu być codziennie, a nie mogę póki co. Przepraszam i mam nadzieję, że zrozumiecie, bo nie ode mnie to zależy :-( w razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt mailowy, na fb lub insta :-) do usłyszenia 1 października!! :-*

czwartek, 19 września 2013

recenzja produktów Pharmaceris R

Cześć!
Jak ten czas szybko leci.. Już w tą sobotę wyjeżdżam:(. Denerwuję się, dziś zajęłam się pakowaniem- jutro pokażę Wam to i owo, jeszcze zakupy mieszkaniowe (a przynajmniej część, bo za dużo tego), mój bajzel, itd. :P.
A tymczasem przejdę do recenzji zawartości poniższego pudełka :). Dzięki uprzejmości Pani Magdy mogłam przetestować produkty z serii Pharmaceris R (Dr Irena Eris).
A taka była zawartość:
Czyli:
- kojący fizjologiczny żel do mycia twarzy- używałam już wcześniej, mój KWC, na recenzję zapraszam TUTAJ, jedyne co się zmieniło to opakowanie (na plus, ponieważ teraz jest super pompka!) i wydaje mi się, że żel jest rzadszy, ale nadal tak samo genialnie działa na moją skórę i nie zamienię go na żaden inny ;)
- multikojący krem do twarzy dla skóry suchej, normalnej, wrażliwej- akurat druga wersja kremu byłaby dla mnie lepsza, ponieważ mam cerę tłustą (a nawet bardzo, niestety), ale stwierdziłam, że działanie muszą mieć bardzo podobne, więc z chęcią używałam i używam nadal
- ulotkę z opisem produktów z serii Pharmaceris R
- oraz apteczkę z niezbędnymi rzeczami, bardzo fajny gadżet :)

Przejdźmy do konkretów.
Opakowanie jest standardowe dla kosmetyków Pharmaceris- solidne, plastikowe, nieprzezroczyste, ale patrząc pod światło możemy zauważyć zużycie. Mieści 30ml produktu. Zamknięcie jest solidne i ogólnie kremem można rzucać, przekręcać, uderzać a i tak nic się nie stanie :P. Super sprawą jest higieniczna pompka, która się nie zacina. Przy jej pomocy możemy wydobyć odpowiednią ilość produktu.
Kremy z Pharmaceris są bardzo wydajne, tyczy się to również tego "osobnika" ;).

Krem jest biały, jego konsystencja jest w sam raz- nie za rzadka, nie za gęsta, ale bardzo lekka. Co mi przeszkadza, to zapach- dla mnie nieprzyjemny i przy kilku pierwszych aplikacjach się krzywiłam. Jednak nie jest intensywny i nie utrzymuje się na skórze, więc po kilku użyciach można się przyzwyczaić.
Opis produktu oraz skład:
Cała seria Pharmaceris R poświęcona jest dla ludzi borykających się z problemem trądziku różowatego. Mnie na szczęście on nie dotyczy, mam cerę tłustą, wrażliwą, trądzikową. Jednak w grudniu 2012 moja skóra była bardzo przesuszona, "zmęczona" drogeryjnymi żelami i innymi "cudami", potrzebowałam czegoś delikatnego i oczyszczającego i przeglądając Wizaż natrafiłam na żel z Pharmaceris R. Okazał się ideałem mimo, że nie mam trądziku różowatego (więcej informacji w pełnej recenzji, link wyżej).
Pomyślałam- dlaczego nie spróbować czegoś innego z tej serii? Multikojący krem dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania i idealnie nadaje się pod makijaż. Ja stosuję go rano, razem z kremem przeciw bliznom NOSCAR (recenzja TUTAJ). I wiecie co? Nie wiedziałam, że będę z niego tak zadowolona! Utrzymuje dobre nawilżenie mojej skóry, nie pozwala jej się przesuszyć. Nie zapycha mnie, nie uczula, jest bardzo łagodny i nadaje się dla wrażliwców. Byłam w szoku (pozytywnym) kiedy zauważyłam, że.. przyspiesza i wspomaga działanie kremu NOSCAR! Z tym, że NOSCAR likwiduje lub zmniejsza widoczność blizn, a multikojący krem zmniejsza zaczerwienienia skóry i znacznie ją "uspokaja". Wzajemnie się uzupełniają i mam super duet w porannej pielęgnacji :). Krem z Pharmaceris pozytywnie mnie zaskoczył i jeśli jego wersja dla skóry tłustej zmniejsza wydzielanie sebum i zwęża pory, tak jak obiecuje producent, to chyba byłabym już w niebie :D.
Cena w sklepie internetowym Pharmaceris: 39,50pln/30ml (obecnie w promocji za 31,60pln)

Kosmetyki Pharmaceris dostępne są w aptekach.

Wasze blogi odwiedzę w miarę możliwości jutro, teraz czas spać i odpocząć po pakowaniu i załatwianiu spraw, buziaki :*

poniedziałek, 16 września 2013

kokosowy raj, czyli o kremie pielęgnacyjnym do rąk z ekstraktem z kokosu firmy Barwa

Hej Dziewczyny!
Ja wiem, że ostatnio tylko narzekam, ale poważnie, chyba dopada mnie jakaś jesienna deprecha skumulowana z wyjazdem, który zbliża się wielkimi krokami.. Gorzej być nie może :P. Mimo wszystko staram się normalnie funkcjonować i szukać pozytywów w tym wszystkim. Nie ma wyjścia :D.

A jeśli już jesteśmy w temacie jesieni.. To właśnie teraz jest odpowiedni czas by szczególnie dbać o swoje dłonie i rozejrzeć się za dobrym kremem do rąk. Czy taki jest opisywany dziś kojący krem pielęgnacyjny do rąk z ekstraktem z kokosu firmy Barwa? Weźmy go pod lupę i przekonajmy się :).
Opakowanie niczym nie zaskakuje, to standardowa, plastikowa tubka. Mnie za to kusi ładna grafika ilustrująca kokos.. Na to właśnie dałam się złapać :P. Opakowanie mieści 100ml.
Otwieranie ułatwia wygodne wgłębienie, a krem wydobywamy przez niewielki otwór, możemy z łatwością wycisnąć odpowiadającą nam ilość. Opakowanie zamykamy na "klik", jest szczelne, za to pochwała, kosmetyk bez obaw można wrzucić do kobiecej torebki (a powszechnie wiadomo jak to jest z "porządkiem" w naszych babskich torebkach..) ;D.
Kremik jest biały i ma przyjemną konsystencję- nie za rzadką (nie spływa) i nie za gęstą (dobrze się rozprowadza). A teraz przejdźmy do zapachu.. jest BOSKI! Jak dla mnie w 100% kokosowy, słodki, bez żadnych chemicznych nut, czysty kokos, aż chciałoby się zjeść :). Więc na pewno nie zawiodą się fanki "kokosowych" kosmetyków tym bardziej, że woń utrzymuje się jeszcze jakiś czas po aplikacji.
Opis producenta oraz skład:
Produkt bardzo szybko się wchłania, nie zostawia lepkiej warstwy, a jedynie cienką, ochronną powłoczkę, która i tak zaraz znika. Można posmarować dłonie i za minutę wrócić do wykonywanych czynności. Jeśli chodzi o nawilżenie to mam wrażenie, że nie jest ono tak dogłębne jak mogłoby być (po prostu stosowałam lepsze kremy w tym zakresie), jednak jest w miarę dobre i sprawdzi się dla niewymagających rąk, które nie są zniszczone, popękane, przesuszone i nie potrzebują aż takiego "ratunku" :). Natomiast wielka pochwała należy się za to, że efekt choć nie rewelacyjny, utrzymuje się długo i nie ma potrzeby kremować rąk co chwilę (no chyba, że chcemy czuć na swoich dłoniach non stop kokos :D). Chroni skórę dłoni przed czynnikami atmosferycznymi oraz- co ważne dla wszystkich gospodyń- przed różnoraką chemią, doskonale sprawdza się, gdy czuję suchość rąk po zmywaniu naczyń, szorowaniu łazienki różnymi środkami, itp. Po użyciu skóra jest gładka i miła w dotyku (no i oczywiście znów wspomnę o tym, że pięknie pachnie jakiś czas!). Choć tak jak mówiłam, bardzo problematycznych rąk nie będzie koił.
Krem jest wydajny i możemy go zakupić zarówno online, jak i w sklepach stacjonarnych (np. Rossmann, Carrefour, Auchan, Tesco), dokładną dostępność w Waszym regionie sprawdzicie TUTAJ.
Cena: ok. 4,50zł/100ml

czwartek, 12 września 2013

przyjemniaczek od Under Twenty- multifunkcyjny antybakteryjny krem BB

Cześć Wam!
Ja nie wiem czy to ta kiepska pogoda, czy choroba mnie bierze.. Ale czuję się tak okropnie, że szkoda gadać :\. Głowa pęka, wszystko boli, zimno trzęsie.. Do tego stresy dzisiaj. Przespałam całe popołudnie i teraz nadal jestem nieprzytomna. Ale nie chciałam żeby było tutaj pusto, więc przychodzę z recenzją:).

Dziś parę słów o multifunkcyjnym antybakteryjnym kremie BB z serii ANTI ACNE Under Twenty (Dr Irena Eris).
Kosmetyk kupujemy w kartonowym pudełeczku, całkiem ładnym. Samo opakowanie to plastikowa, solidna tubka o pojemności 75ml, której szata graficzna przypomina tą z pudełeczka. Produktu jest naprawdę dużo, bo ponad 2x tyle co w standardowych podkładach, więc starczy na długo, jest wydajny. Nie mam pojęcia kiedy go całego zużyję :P.
Tubka ma szczelne zamknięcie, na pewno nie otworzymy przez przypadek. Samo otwieranie ułatwia wygodne wgłębienie. Produkt wydobywamy standardowo, przez niewielki otwór- bez problemu można wycisnąć pożądaną ilość.
Kosmetyk dostępny jest w dwóch odcieniach: 01- jasny beżowy i 02- naturalny. Ja posiadam 01 i z mojej strony- wielkie brawa, nareszcie jakiś drogeryjny BB krem, który nadaje się dla bladych cer! Jestem miło zaskoczona :). Kolorek jest naprawdę jasny, z żółtymi pigmentami, co również bardzo mnie ucieszyło. Produkt ma dość gęstą konsystencję, pachnie delikatnie (jak zwykły podkład, może troszkę pudrowo), nie spływa, dobrze się go rozprowadza (nie jest toporny).
Obietnice producenta oraz skład:
Do drogeryjnych BB kremów, które obiecują cuda, jakich człowiek jeszcze nie widział podchodzę z dużym dystansem. Tutaj również tak było, choć jednocześnie byłam bardzo zaciekawiona- w końcu kosmetyk jest przeznaczony dla młodych cer problematycznych (czyli takich jak moja). Byłam przekonana, że będę go używać pod podkład dla samego wyrównania kolorytu.. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że ten krem BB całkiem dobrze kryje! Oczywiście nie ma co porównywać go do np. mojego ulubionego pod względem krycia Revlona CS, ale śmiało może rywalizować z wieloma podkładami. Aplikacja palcami da delikatniejszy efekt, a pędzlem- bardziej kryjący (w moim przypadku flat top Hakuro H50s). Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, wygładza, wyrównuje koloryt cery, ale uwaga! Jeśli nałożymy zbyt dużo może wyglądać bardzo nieestetycznie, wręcz sztucznie, więc nie należy przesadzać z ilością ;). Dzięki swoim żółtym pigmentom bardzo dobrze kryje wszelkie zaczerwienienia, ślady, krostki i inne niedoskonałości. Dopasowuje się do twarzy, jednak na ten moment i tak jest dla mnie za jasny (trochę się opaliłam, ale wcześniej był idealny i taki też będzie na jesień i zimę), mieszam go z odrobiną ciemniejszego podkładu. Zawiodą się dziewczyny, które szukają matowienia, nie występuje ono w tym przypadku. Krem zostawia skórę nawilżoną, aż błyszczącą (co nie do końca mi odpowiada), ale można sobie poradzić przy pomocy transparentnego pudru matującego, którym niestety muszę się ratować i poprawiać dość często (co ok. 2-3h w zależności od dnia). Trzyma się na twarzy koło 6-8h, potem zaczyna się równomiernie ścierać. Jednak kiedy jestem cały dzień na nogach to też daje radę, nie ściera się całkowicie, choć pod koniec wiadomo, że nie wygląda już idealnie. Nie zauważyłam, aby produkt poprawił stan mojej cery (to by dopiero były cuda :P), ale na pewno też go nie pogorszył.
Podsumowując- nareszcie jasny drogeryjny krem BB, jestem z niego bardzo zadowolona. Zgadzam się z wszystkimi obietnicami producenta oprócz tej, że matuje- nie robi tego kompletnie, wręcz przeciwnie. Co nie zmienia faktu, że przyjemniaczek z niego i bardzo chętnie po niego sięgam! :)
Cena w sklepie internetowym Under Twenty: 15,90pln/75ml (obecnie w promocji za 12,72pln)

niedziela, 8 września 2013

o żelu myjąco-peelingującym niekoniecznie do twarzy z serii Youngy 20+ (Lirene)

Cześć, cześć!
Buźka mi się goi, wczoraj i tak musiałam odwiedzić babcię i wujka, więc "skaziłam" ją trochę kremem BB :P. Dziś sobie trochę odpocznie. A ja stwierdziłam, że przydałby mi się jakiś odwyk, jak tylko wpada trochę gotówki to zaraz już jej nie ma! Czekam na Conversy zamówione na Allegro, dziś zamówiłam osławiony Tangle Teezer, jeny.. Jestem okropna! :D

Tymczasem przyszła pora na kolejną recenzję, tym razem produktu, który już "wykończyłam" i znajdzie się w denku sierpniowo-wrześniowym. Mowa o żelu myjąco-peelingującym do twarzy Lirene z nowej serii Youngy 20+ (Dr Irena Eris).
Opakowanie to przezroczysta, plastikowa tubka (widać zużycie), że tak powiem, bardzo "wesoła" :D. Wręcz kojarzy się z młodością, energią! Mieści 150ml produktu.
Wszystko super, ale niestety moja tubka po pierwszym otwarciu już nie domyka się do końca.. Po każdej wizycie pod prysznicem coś tam wyciekało :(. Natomiast samo wydobycie jest wygodne, odbywa się przez zwykły otwór. Opakowanie jest na tyle dobre, że żel można wykorzystać do dna bez przecinania.
Żel jest przezroczysty, ma w sobie kolorowe drobinki peelingujące, są one maleńkie i prawie ich nie czuć. Konsystencja dość gęsta, ale też bez przesady. Duża pochwała za zapach- jest boski! Wyrazisty, mocny, ale jednocześnie bardzo owocowy, świeży, letni, pobudzający.. Strzał w dziesiątkę, kojarzy się właśnie z młodością, energią :).
Obietnice producenta i skład:
Na początku używałam żelu do twarzy, wtedy był bardzo wydajny. Dobrze oczyszczał, nie powodował wysuszenia i ściągnięcia skóry, zmywał resztki makijażu (których nie zmył płyn do demakijażu) z twarzy. Jednak w tym czasie pogorszył się stan mojej cery, która i tak już jest problematyczna (nie wiem jaka była przyczyna), a ja sama czytając skład stwierdziłam, że żel mi nic nie poprawi, wydaje się być dla mnie zwyczajnie zbyt agresywny (szczególnie SLS na drugim miejscu). Jednak jak to ja.. nie wyrzucam kosmetyków, zawsze je zużywam na różne sposoby. No i znalazłam idealnie zastosowanie dla tego żelu :D! 3/4 tubki zużyłam jako.. żel pod prysznic :P. A skusił mnie do tego ten boski zapach, który uwaga.. utrzymuje się na skórze! Po umyciu cała pachniałam jeszcze przez ok. godzinę :D. Żel bardziej myje niż peelinguje, drobinek prawie nie czuć. Dobrze oczyszcza i pieni się (ahhh ten SLS..), co przy stosowaniu na całe ciało jest wskazane :). Nie wysusza, nie podrażnia np. po goleniu. Wiadomo, że przy takim użytkowaniu szybciej się skończył. Odświeża, a skóra po nim jest miła w dotyku.
Wg producenta produkt nadaje się do wszystkich typów cery, jednak tu bym polemizowała. Mam cerę tłustą z niedoskonałościami, a przy tym dość wrażliwą. Dla takich jak ja lub np. cer alergicznych raczej się nie sprawdzi. Za to będzie idealny dla osób z cerą normalną, bez większych problemów skórnych, które nie oczekują zbyt wiele. No chyba, że któraś z Was chciałaby tak jak ja spróbować myć nim całe ciało, wtedy polecam (zapach, mniam!), haha :).
Cena w sklepie internetowym Lirene: 14,99zł/150ml

piątek, 6 września 2013

kosmetyk dla cierpliwych, czyli krem z masy perłowej NOSCAR przeciw bliznom

Cześć Dziewczyny!
Ostatnio jakoś nie potrafię się kompletnie wyluzować, uspokoić, ciągle jakieś problemy :\. Nic nie idzie po mojej myśli! W zeszłą sobotę byłam na weselu, taki pozytywny akcent. Dziś totalnie wymęczyła mnie kosmetyczka.. W dodatku robiłam sobie badania i jest coś nie tak, w poniedziałek idę z wynikami do ginekologa i zobaczymy co powie:(. No i oczywiście czeka mnie kolejny egzamin, a za 2 tygodnie wyjazd, przeraża mnie to..
A skoro już wspomniałam o dzisiejszej wizycie u kosmetyczki (jestem cała spuchnięta, cholercia..) to chciałam Wam napisać kilka słów o moim kremie must have (który poleciła mi właśnie kosmetyczka)- NOSCAR krem z masy perłowej przeciw bliznom z A-Z Medica ;).
Samo opakowanie specjalnie nie zachęca, ot zwykły, plastikowy słoiczek. Dostępne są dwie wersje- 30ml i 50ml, ja posiadam tę mniejszą. Napisy się nie ścierają, a opakowanie jest solidnie zakręcane.
Produkt jest dodatkowo zabezpieczony plastikowym wieczkiem, którego nie ma już na zdjęciach.
Krem ma biały kolor (można by rzec- śnieżnobiały :D) i pachnie bardzo, bardzo delikatnie i jak dla mnie przyjemnie (zapach nie utrzymuje się na twarzy). Konsystencja jest ciut dziwna, bo nie typowo kremowa. Powiedziałabym, że to taka niesamowicie lekka, zbita kremo-pianka (wybaczcie, ale nie mam pojęcia jak inaczej to opisać!).
Krem zalecany jest na blizny po oparzeniach, zabiegach chirurgicznych, owrzodzeniach i trądziku. Zmniejsza i wygładza rozstępy. Działa rozjaśniająco, zmiękczająco oraz wygładzająco na stwardniałą i przerośniętą tkankę blizn, wpływając korzystnie na strukturę kolagenu. Dzięki obecności mikroelementów i aminokwasów przyspiesza regenerację tkanki oraz nawilża naskórek, dlatego znosi uczucie napięcia i świądu. 
Uwaga: krem można stosować wyłącznie na miejsca całkowicie wygojone. 
Perła Inków zajęła pierwsze miejsce w rankingu najskuteczniejszych kremów w londyńskim tygodniku \"The Sunday Times\" w marcu 2002 r. 

Kosmetyk jest bardzo wydajny, wersja 30ml przy używaniu raz dziennie wystarcza mi spokojnie na kilka miesięcy. Nakładamy niewielką ilość i masujemy buźkę.. MASUJEMY, to bardzo ważne! Tylko wtedy można uzyskać jakiekolwiek efekty;). Ja na koniec jeszcze wklepuję (jakby jeszcze coś tam zostało) i czekam do wchłonięcia (a wchłania się szybko), a następnie nakładam makijaż. Muszę zaznaczyć, że mieszam ten krem z innym kremem na dzień, nawilżającym lub obecnie jeszcze innym, o którym będzie najprawdopodobniej w jednym z kolejnych postów ;).
Pewnie zastanawia Was skąd się wziął tytuł "kosmetyk dla cierpliwych"? Toż to absurd, nie powinnam mieć z nim nic wspólnego, jestem osobą bardzo niecierpliwą :P. Ale już tłumaczę. Słyszałam od wielu osób, że ten krem wcale nie działa, nie robi nic, kompletnie. Jednak trudno oczekiwać efektów po tygodniu kuracji.. Po pierwsze bardzo ważny jest masaż twarzy, o którym już wspominałam, po drugie.. upływający czas jest w tym przypadku naszym przyjacielem :-). No i oczywiście systematyczność! Na początku nie widać nic, jednak zmiany są- stopniowe. Ja pierwsze większe efekty zauważyłam po 2 miesiącach używania, a ogólnie produktu używam od ok. 3 lat. Nie matuje ani nie przetłuszcza skóry, jest neutralny, mnie nie zapchał. Krem przy regularnym stosowaniu stopniowo rozjaśnia przeróżne ślady potrądzikowe, blizny, wygładza je, zmiękcza, aż w końcu zanikają one całkowicie. Oczywiście szybkość zależy od wielkości danej blizny, niektórych też nie da się całkiem zlikwidować. Ale uważam, że kosmetyk bardzo mi pomógł i pomaga nadal, najszybciej działa na świeżych i małych śladach. Jest moim ulubieńcem i MUSZĘ go mieć w kosmetyczce, jest wart swojej ceny, po prostu potrzeba troszkę cierpliwości. Zresztą, bądźmy szczerzy- nie ma takich cudów (mówię o kosmetykach), które zlikwidowałyby blizny w kilka dni!
Cena: ok. 30,00-40,00zł/30ml, 50,00-60,00zł/50ml (w zależności od apteki)

Ze swojej strony gorąco polecam! A tymczasem lecę ubolewać nad tragicznym stanem mojej twarzy po zabiegu :P. Zrelaksuję się przy jakimś filmie i wpadnę późnym wieczorem na przegląd Waszych blogów, buziaki!!