wtorek, 14 stycznia 2014

Krótki przewodnik po balsamach do ust Carmex..

Cześć!
Witam Was późną porą :). Balsamy Carmex nie są mi obce, używałam ich od dawna i są jednymi z moich ulubionych produktów do pielęgnacji ust. Na moim blogu pojawiła się już recenzja grubo ponad rok temu- KLIK! (czy widzicie jak rozwinął się mój blog od tamtej pory? :D) Dużo czasu minęło, ale moje zdanie co do produktu się nie zmieniło. A dziś przychodzę do Was, by napisać parę zdań o każdym rodzaju Carmexu.. :). Troszkę detali. Chętnych zapraszam do lektury!

1. Klasyczny Carmex w słoiczku
Totalna klasyka. Kto go nie zna? Co prawda opakowanie jest trochę niehigieniczne, ale dla mnie to żaden problem, bo używam go tylko w domu, najczęściej na noc. Genialnie nawilża i regeneruje usta oraz chroni je przed różnymi czynnikami zewnętrznymi. Konsystencja jest dość gęsta, ale łatwo nakłada się na usta i rozsmarowuje. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Oczywiście obecny jest charakterystyczny efekt chłodzenia i mrowienia, nie każdy to lubi, ale albo mi się wydaje albo z biegiem czasu nie jest to już tak odczuwalne ;).

2. Carmex w tubce Jasmine Green Tea
Tubki są bardzo wygodnym rozwiązaniem. Miałam wiśniową i truskawkową w przeszłości, były super. Ta powędrowała do mojej Mamy, która jest zadowolona z efektów. W zasadzie wszystko jest takie samo jak pisałam wyżej, różni się jedynie opakowanie i sposób aplikacji- balsam wydobywamy przez niewielki otwór.

3. Carmex w sztyfcie Vanilla i Lime Twist
Najlepsze dla osób, które cenią sobie balsamy do ust w wykręcanym sztyfcie. To na pewno wygoda w aplikacji. Tych dwóch produktów używam z całej gromadki najczęściej i podróżują ze mną wszędzie! :) Efektów nie będę znów opisywać, są równie dobre w codziennej pielęgnacji. Jednak chciałabym chwilę skupić się na ich.. zapachach. Bo to stosunkowe nowości :). Vanilla jest moim faworytem, już przez opakowanie czuć słodki zapach, co bardzo mi odpowiada! Za to Lime Twist nie każdemu się spodoba, bo limonka miesza się z charakterystyczną "carmexową" wonią i np. oboje z TŻ'em stwierdziliśmy, że pachnie jak.. jakieś lekarstwo/maść :). Ja co prawda lubię takie zapachy (tak, lubię wąchać maści rozgrzewające..), ale inni niekoniecznie.

4. Carmex Moisture Plus
Czyli opcja pielęgnacja+wygląd :). Oprócz swoich funkcji pielęgnujących bardzo ładnie nabłyszcza usta, wygląda jak błyszczyk bezbarwny. Dostępna jest również opcja w lekko różowym kolorze, której jeszcze nie próbowałam. Ten balsam jest dla wielu osób ulubionym, nie ukrywam, że też mi się podoba! Jest w formie wykręcanego sztyftu w bardzo ładnym opakowaniu.

36 komentarzy:

  1. Na ten ostatni mam chrapkę, ale mam już tyle balsamów do ust, że kolejnego chyba moja kosmetyczka nie pomieści :D

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie jakoś carmex do siebie nie przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohoho, sporo się od kiedy miałam swój Carmex zmieniło :-) coraz to nowe chyba? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie Carmex Classic jest niezastąpiony - słoiczki mam zawsze przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie miałam okazji go testować, ale myślę, że i na niego przyjdzie pora;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale mimo cudownych zapachów Carmexa to i tak sercem pozostaję z Niveą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. chętnie bym wypróbowała sztyfty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. słyszałam o tych produktach dużo dobrego, chyba najwyższy czas wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Carmex.<3 chyba powoli mnie zarażasz swoją miłością :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej lubię te w sztyfcie, ale chcę kupić jeszcze Moisture Plus :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie lubię carmexu. kupiłam kiedyś zachęcona pozytywnymi opiniami, trafiłam na taki z mentolem- blee, do tej pory przechodzą mnie ciarki na myśl o tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę się wreszcie pokusić o jakiś kosmetyk Carmex. Dotychczas żadnego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż trudno uwierzyć, ale nigdy nie miałam Carmexa! Bardzo chciałabym wypróbować tą waniliową i herbacianą wersję, ale na razie mam jeszcze kilka balsamów do zużycia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uległam recenzjom, kupiłam carmexa i się rozczarowałam. Jego cena jest nie proporcjonalna do jakości - niektóre tańsze produkty są znacznie lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. aktualnie gdzieś w szkolnej torbie mam wersję klasyczną Carmexa, ale poluję na sztyft waniliowy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. aktualnie gdzieś w szkolnej torbie mam klasyczną wersję Carmexa, ale poluję na ten waniliowy sztyft, choćby dla samego smaku/zapachu :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszyscy się nimi zachwycają... raz spróbowałam i stwierdziłam, że totalnie mi to nie pasuje.

    Chodziło mi o ludzi bardziej wytapetowane. Ty jesteś po prostu pomalowana (sądząc po tym, co widać na zdjęciach).

    OdpowiedzUsuń
  18. Carmex Moisture Plus mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  19. miałam w słoiczku i w sztyfcie, bardzo dobre balsamy.moje usta od lat są w dobrej kondycji, mam kilka pomadek ochronnych w różnych miejscach i regularnie się smaruję. nie miałam jeszcze wersji barwionej i waniliowej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ogromny zapas Carmex'ów i nie wiem kiedy je wszystkie wykorzystam ;O Uwielbiam przede wszystkim klasyczny Carmex w sztyfcie, jak i jego kolegę Moisture Plus - za działanie i wygodę używania. Pozostałe również uwielbiam za działanie, jednak nie zawsze są one wygodne w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Carmex w słoiczku był moim numerem jeden, dopóki producent nie zmienił składu.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja jakos za carmexem nie przepadam ;p wyszuszal mi usta.. nie wiem jak to sie stalo:/

    OdpowiedzUsuń
  23. nie lubię carmexu za to mój narzeczony go uwielbia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja za Carmexem tez nie przepadam, jakos nie przekonały mnie

    OdpowiedzUsuń
  25. miałam tylko ten w sztyfcie i go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja jeszcze nie używałam Carmexów ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. najczęściej uzywam wiśniowego Carmexa :) nie lubie uzywać ich z tubki, sztyft jest zdecydowanie wygodniejszy :) i praktyczniejszy szczególnie gdy na zewnątrz temp. grubo na minusie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Super wpis:)

    Przy okazji zapraszam na moj konkurs, do wygrania atrakcyjne nagrody m.in Balea

    http://fashion-and-cosmetics.blogspot.com/2014/01/rozdanie-kosmetyczne-u-fashion-and.html


    Pozdrawiam :)**

    OdpowiedzUsuń
  29. Faktycznie Twój blog bardzo się rozwinął;DD Jeszcze nigdy nie używałam produktów do ust z tej firmy, właściwie nie wiem czemu;pp Z opcji, które przedstawiłaś zdecydowanie najbardziej zachęcił mnie nr 4 ;DD

    OdpowiedzUsuń
  30. dzięki wielkie, aczkolwiek ja ich nie lubie. ;p co do carmexu - nie próbowałam, ale za to blistex polecam :)!

    OdpowiedzUsuń
  31. fajna recenzja :)
    zapraszam do mnie (nowy post) i do obserwacji jeśli Ci się spodoba :*
    http://fashionkludi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. mam słoiczek i sztyft, bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Carmexy nie są dla mnie, strasznie wysuszały mi usta :/

    OdpowiedzUsuń