środa, 21 maja 2014

Nietypowa brzoskwinka, czyli o różu mineralnym La Rosa

Hej!
Nie tak dawno wspominałam Wam, że zaczynam przekonywać się do różu. Bronzera używam nadal częściej i jest dla mnie "pewniakiem", ale wszelkie róże ładnie ożywiają cerę i sprawdzają się szczególnie na wiosnę i lato. Dlatego postanowiłam wypróbować róż mineralny z La Rosa.
Zaczynając od rzeczy podstawowych- opakowanie jest okrągłe, schludne i bez udziwnień, mieści 4,5g produktu. Ładnie się prezentuje, wykonane jest z plastiku, do plusów zaliczam także trwałość- przeżyło z powodzeniem kilka podróży (jak wiecie studiuję daleko od domu). Ważne: trzeba pamiętać o dobrym dokręceniu, aby mieć pewność, że nic się nie wydostanie na zewnątrz :).
Po odkręceniu zauważamy przesłodki puszek z logo producenta. Jest naprawdę uroczy i maleńki. To fajny gadżet, choć nie wyobrażam sobie nim aplikacji produktu- zdecydowanie jestem zwolenniczką pędzli!
Od nowości róż jest dobrze zabezpieczony naklejką, więc mamy pewność, że jest świeży i nic się z nim nie stanie w czasie transportu.
Opakowanie zaopatrzone jest w wygodne, odpowiedniej wielkości sitko. Ja zawsze wysypuję niewielką ilość na nakrętkę, a następnie pędzlem aplikuję produkt na twarz. Róż na szczęście nie wysypuje się sam w nadmiernej ilości, raczej trzeba mocno potrząsnąć by coś wyleciało, co bardzo mi odpowiada- pozwala to utrzymać higienę :).
Róże mineralne La Rosa dostępne są w czterech odcieniach. Ja posiadam nr 66 PEACH. Oto co pisze o nim producent:
"Róż mineralny nr 66 – Peach – matowy róż w kolorze brzoskwiniowym, z domieszką zgaszonego różu, który nadaje mu chłodny odcień. Przeznaczony dla kobiet o średniociemnej karnacji."
Całkowicie zgadzam się z powyższym opisem. Nie jest to typowa brzoskwinia, bo właśnie wpada bardzo w zgaszony róż. Produkt jest bardzo drobno zmielony, wygodnie się go nakłada. Raczej nie tworzy plam (choć trzeba uważać z ilością- wystarczy naprawdę niewiele!), a nawet jeśli to bardzo łatwo go później rozetrzeć. Efekt na buzi można stopniować, ja preferuję bardziej delikatny i naturalny, przez co trudno uchwycić to na zdjęciach (a różu użyłam w TYM MAKIJAŻU). Kosmetyk posiada maleńkie, ledwo widoczne drobinki, które nie rzucają się w oczy, a jedynie pomagają rozpromienić i ożywić twarz. Bardzo ładnie się prezentuje, nadaje koloru i nie wygląda kiczowato. Trzyma się większość dnia (choć wiele zależy od podkładu), współgra dobrze zarówno z podkładem mineralnym, jak i z innymi (płynnymi). Jest baaardzo wydajny i starczy mi chyba na całe życie! I to co lubię- produkt jest wieczny! Nie zepsuje się, w końcu minerał :). Nie uczulił mnie, nie podrażnił. Obecnie to mój ulubiony róż do policzków.
Zastanawia mnie tylko to, że na opakowaniu jest opis mineralnego pudru sypkiego, trochę nie pasuje to do różu.. ;)
Przechodząc do rzeczy najmniej przyjemnych, czyli ceny. Za 4,5g produktu musimy zapłacić 29,70pln w sklepie Futurosa. Nie jest to najmniej, aczkolwiek też nie tak dużo. Cena umiarkowana, ale uważam, że warto- kosmetyk dobrej jakości, wydajny i wieczny!

33 komentarze:

  1. Będę musiała spróbować kiedyś róży mineralnych skoro od ponad pół roku używam minerałów jako podkładu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. produkt wieczny? czyli Twoje prapraprawnuczki też będą mogły go używać :P?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nawet prapraprapraprawnuczki :). To są minerały i nic im się nie stanie, będą i będą.. nie zepsują się!

      Usuń
  3. Testowałam ich kosmetyki i przede wszystkim cienie są genialne! A co do różu to rzadko używam, raczej używam bronzera ;) Ale ten jest nawet ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie się prezentuje, różu tej firmy to nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  5. Biorąc pod uwagę, że ten róż się nie kończy to cena jest śmiesznie niska. Zauroczyły mnie te produkty i w przyszłości na pewno zdecyduję się na coś, może właśnie na róż... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie się prezentuje ! Najbardziej rozczula mnie ten " puszek " :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Puszek jest rozkoszny a kolor, cóż- piekny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny kolorek i puszek do nakładania też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. przybrudzona brzoskwinia, zamierzam dopiero zapoznać się z kosmetykami mineralnymi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolorek fajny, choć rzeczywiście bardziej różowy niż brzoskwiniowy. Zastanawia mnie tylko kto wpadł na pomysł, żeby dodawać puszek do różu. Takim puszkiem to można sobie co najwyżej plamy na twarzy zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ładny odcień, dobrze, że nie jest zbyt ciepły, co do opisu to chyba się pomylili,
    cena wcale nie taka duża, mineralne kosmetyki w zasadzie są droższe bo i sklad mają bezpieczny

    OdpowiedzUsuń
  12. Z minerałów to chyba właśnie na róże mam największą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Puszek słodki :-) Róż też niczego sobie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładny odcień różu. W codziennym makijażu zawsze używam tego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahah produkt wieczny, dobre określenie!:D ładny odcień :D moja mama 'to coś do polerowania?' <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę ,ze mi by pasował:D

    OdpowiedzUsuń
  17. jenyyy jaki cudowny kolor ;DD < 33 ten puszek wygral wsyztsko :D

    OdpowiedzUsuń
  18. śliczny kolor, ale zdecydowanie wole produkty w kamieniu

    OdpowiedzUsuń
  19. mineralnych róży jeszcze nie używałam :)


    ps. a u mnie? MAKIJAŻ dla Pań które lubią klasykę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mineralnych róży jeszcze nie miałam, z naciskiem na JESZCZE ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miałam mineralnego różu. Jednak Twój ma przecudowny odcień! Idealny dla mnie ;>

    OdpowiedzUsuń
  22. Róż świetnie wygląda. Moim ulubionym obecnie jest Lily Lolo Oh la la, czy jakoś tak ;) Ale ten, który pokazałaś też mi się podoba !

    Pozdrawiam,
    rzetelne-recenzje.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. jeśli coś jest dobre, trwałe i wydajne, to warto czasem więcej za to zapłacić, brzmi ciekawie ten róż, chociaż jednak ten kolor nie dla mnie, mam zbyt jasną karnację do niego ;)

    też się cieszę, że spełniam się zawodowo, bo jednak pod koniec studiów trochę się zamartwiałam tym, że nie będzie tak łatwo z pracą
    wiesz, czasem trzeba ponarzekać, ale czasem trzeba też zauważyć, że się za dużo narzeka ;)

    OdpowiedzUsuń