czwartek, 26 czerwca 2014

na ocieplenie atmosfery- balsamy do ciała Lirene Youngy 20+

Cześć!
Ale okropna pogoda się zrobiła.. Gdzie te upały? :( Na ocieplenie pochmurnych dni dziś nieco egzotycznie. A mianowicie o balsamach do ciała Lirene Youngy 20+: jabłko, mango i oliwki.
Opakowania są.. ogromne! Plastikowe, kolorowe i solidnie wykonane, mieszczące aż 400ml. Przez to mogą być nieporęczne, ale idealne do domu :). Można je dostać za ok. 17,00pln w drogeriach.
Zamknięcie jest szczelne, a otwieranie ułatwia charakterystyczne dla Lirene wgłębienie. Balsam wydobywamy wygodnie przez niewielki otwór.
Producent oferuje 4 różne warianty. Oprócz przedstawionych przeze mnie jest jeszcze wersja z papają.
Wszystkie trzy wersje mają biały kolor. Konsystencja jest w sam raz- ani nie lejąca, ani nie nazbyt gęsta. Zapachy są wręcz cudowne! To chyba one są głównym atutem balsamów. Znajdziemy tu genialne zielone jabłuszko, delikatne oliwki i słodkie mango. Ja nie wyczuwam żadnej nuty chemii.

A teraz po kolei!
Oliwki to ulubiona wersja mojej Mamy, która nie lubi zbyt ostrych i słodkich zapachów. Tutaj mamy do czynienia z subtelnym, bardzo przyjemnym i kojącym zapachem. Balsam dobrze się rozsmarowuje i szybko się wchłania (wszystkie trzy wersje). Mama jest zadowolona z efektów jakie daje, ja również używałam tej wersji, więc co do działania wypowiem się niżej.
Wersję jabłkową zużyłam sama- lepiej trafić nie mogłam! Uwielbiam tego typu zapachy. Ale trzeba trochę ponarzekać. Jak wiecie po moich bolesnych przeżyciach z malinowym balsamem do ciała Soraya So Pretty wystrzegam się parafiny. Tu niestety ona się pojawia na samym początku.. Na szczęście tym razem moja skóra nie uległa wysuszeniu. Kochany przeze mnie składnik zapewnia super gładkość skóry. Nawilżenie określiłabym jako lekkie, moja sucha skóra wymaga trochę więcej. Jednak dla niewymagających osób na pewno sprawdzi się na okres letni. Rzeczywiście balsam nadaje miękkość, a skóra staje się pachnąca przez dłuższy okres czasu. Ujędrnienia żadnego nie zauważyłam. Na szczęście obyło się bez alergii i podrażnień, co bardzo sobie cenię, zresztą produkty Lirene nigdy mnie nie uczuliły. Natomiast nie sięgnę ponownie z tego względu, że moja skóra potrzebuje większej dawki nawilżenia :).
Wersję z mango oddałam w dobre ręce. Oto opinia Testerki: "Moją bolączką jest brak systematyczności w stosowaniu jakichkolwiek balsamów, pewnie przez to że z natury nie czuję ściągania. No ale tym razem balsam Youngy 20+ z Mango stosowałam często, też z uwagi na zapach. Niby słodki, a jednak trochę odświeżający. Ciekawą rzeczą jest to że produkt zawiera wosk z mango i ma działanie regenerujące. Producent obiecuję miękkość, piękny zapach i regenerację. Ze wszystkim się zgadzam jak najbardziej, moja skóra jest po balsamie bardzo mięciutka i gładka, oby była równie zregenerowana :). Bardzo przyzwoity produkt. No chyba, że kogoś nudzą słodkie zapachy..."
Jak widać wszystko zależy od osobistych preferencji i wymagań.
Co myślicie o tych balsamach?

32 komentarze:

  1. Kupiłabym dla samego zapachu, ale mi zużywanie balsamów i różnego rodzaju mazideł do ciała idzie bardzo opornie.. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. jabłkowy balsam? z takim jeszcze się nie spotkałam:) nie lubię tak balsamów do ciała o tak dużych pojemnościach, bo szybko się nimi nudzę i mam ochotę wypróbować coś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszelkie balsamy uwielbiam! Tych jeszcze nie miałam przyjemności testować, ale możliwe, że to niedługo nadrobię. Osobiście bardziej podobają mi się egzotyczne zapachy, więc chętnie przygarnę wersję z mango. ;)
    Pozdrawiam.
    http://birginsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tych zapachów :) Jeśli będę miała okazję, chętnie po nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jabłuszkiem mogłabym spróbować

    OdpowiedzUsuń
  6. 400 ml????! Może i zapachy są piękne, ale ja mam ochotę na zmiany już przy 200 ml produktach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie najbardziej kusiła wersja z papają ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na wersję jabłkową bym się skusiła, ale ta parafina...

    OdpowiedzUsuń
  9. nigdy nie miałam tych balsamów ale może je wypróbuję.

    Pozdrawiam:)
    http://glammadz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiadają się ciekawie ale ja mam na razie sporą kolekcję balsamów.

    OdpowiedzUsuń
  11. szczerze "mówiąc" jeszcze nic nie miałam z tej marki

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja skóra też na co dzień potrzebuje dużego nawilżenia, bardzo szybko się przesusza. Stosuję balsamy emolientowe, gęste masła i oleje. Gdy już mi się wybitnie nie chce nic to jedynie balsam pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  13. jakie super opakowania, kolorowe i aż chce sie po nie sięgać

    OdpowiedzUsuń
  14. nie miałam z nimi do czynienia, ale pewnie kiedyś wypróbuje jak się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne opakowania :) Ja ostatnio muszę zestopować z kupowaniem balsamów :D

    OdpowiedzUsuń
  16. byłabym chętna na ten mango :)

    OdpowiedzUsuń
  17. hmmm ja jestem ich ciekawa i pewnie sie pokrece wokol jakiegos ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. mam basam- ładnie pachnie i jest baaardzo leciutki

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam tych balsamów, ale zapachy mnie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem bardzo ciekawa jak pachnie balsam jabłkowy. Muszę się za nim rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupiłabym dla samego zapachu jabłuszka ;) Muszę upolować go przy następnych zakupach ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem jak zużyję swój balsam z Lirena. Mega wielka butla.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale bym wąchała! ;D Dobrze,że duże, problem byłby, gdyby śmierdziały, co wtedy z nimi zrobić? ;D do kosza tylko :D

    OdpowiedzUsuń
  24. więc może to nie parafina uczuliła Cię w balsamie z Soray?
    hmm brzmią kusząco, akurat balsam mi się kończy, więc jak tylko w drogerii, do której się wybiorę na zakupy będą one, to któryś z nich wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham wszystko co PACHNIE więc po tej recenzji lece jutro zobaczyć czy u mnie w drogerii są te cudeńka :D
    Ja mam z Lirene antycelulitowy o zapachu pomarańczy - też jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszą pachnieć cudownie ;)

    OdpowiedzUsuń