poniedziałek, 21 lipca 2014

Druga, lepsza skóra, czyli fluid-balsam Body BB Lirene

Cześć!
Jako, że mamy lato, prawie wszyscy gonią za piękną opalenizną. Można ją uzyskać naturalnie i sztucznie, ja jestem zwolenniczką tej pierwszej metody. Mimo tego w zimniejszych miesiącach lubię przywołać wspomnienie lata lub też na wakacjach "podrasować" swoją opaleniznę za pomocą różnego rodzaju wspomagaczy. Dziś będzie o jednym z moich ulubieńców, który już od jakiegoś czasu jest znany w blogsferze! To stosunkowa nowość Lirene- Last Minute Body BB fluid-balsam do ciała.
Produkt ma plastikowe opakowanie. Jest solidne i ma ciekawy kształt- z pewnością zwraca na siebie uwagę! Sam złocisty kolor przywodzi na myśl piękną opaleniznę.. Chwila, wracamy na ziemię! Jeszcze chwilę pomęczę kwestiami technicznymi :). 
Fluidy-balsamy dostępne są powszechnie w drogeriach w cenie ok. 25,00pln/200ml (wersja rozświetlająca jest trochę tańsza).
Opakowanie zamykane jest na "klik", zresztą- bardzo szczelny ten "klik" :). Jak to u mnie bywa, kosmetyki przechodzą chrzest bojowy przy podróżach, tutaj nic złego się nie działo.
Fluid-balsam dostępny jest w trzech wersjach: dla jasnej karnacji, dla ciemnej karnacji oraz rozświetlający. Ja posiadam dwa pierwsze warianty, przy czym używam tylko tego dla karnacji ciemnej. Druga sztuka powędrowała w dobre ręce, więc dziś podwójna recenzja!
Obydwie wersje różnią się pod względem wizualnym. Balsam do karnacji jasnej jest prawie biały, z wieloma drobinkami. Dopiero po rozsmarowaniu uwalnia delikatny kolor. Balsam do karnacji ciemnej od razu jest złocisto brązowy. Zapach jest według mnie przyjemny, na pewno nie znajdziemy tu typowej woni samoopalacza.
Zacznijmy od wersji dla jasnej karnacji. Tutaj nie mam zbyt wiele do powiedzenia od siebie, po prostu wklejam opinię Testerki! :)
"Nogi wdzięcznie wyglądają. Bo tak niby nic, a jednak coś. To tak jak z retuszem na zdjęciach- niby ta sama twarz, a jednak jakaś ładniejsza. Po posmarowaniu, opalenizna jest bardzo dyskretna, prawie niezauważalna, ale ogólnie rzecz biorąc nogi wyglądają świetnie. Są takie satynowe, jakby w rajstopach. Balsam świetnie też nawilża, co do regeneracji to trudno mi się wypowiedzieć. Nie pozostawia smug i utrzymuje się bardzo długo, w zasadzie cały dzień. Przy kąpieli da się zauważyć zabarwienie wody po zmyciu balsamu. Co jeszcze wydaje mi się ważne: użyłam balsamu w bardzo gorący dzień, miałam trochę pietra, że będę się pocić i kosmetyk będzie różnie reagował. Ale nic złego się nie działo, balsam wytrzymał w ekstremalnych warunkach. Aż szkoda było wieczorem zmywać. I jeszcze raz podkreślam, że kosmetyk brudzi ubrania, ale jak poczeka się do momentu wchłonięcia to nie ma problemu - dokładnie tak pisze też na opakowaniu."
Natomiast co do wersji dla ciemnej karnacji, wypowiem się ja! Nie bez przyczyny ten kosmetyk stał się moim niekwestionowanym ulubieńcem. Wiele osób porównuje jego działanie do rajstop w spray'u, jednak ja nie miałam przyjemności ich używać. Można pomyśleć- fluid do ciała? O co chodzi? Ale po kolei..
Zacznę od tego, że przy tym produkcie łatwo o smugi lub nieestetyczne plamy. Powody mogą być trzy: niedokładne rozsmarowanie, zbyt długie wcieranie, zbyt duża ilość. Potrzeba naprawdę niewiele balsamu, by "opalić" nogi. Lepiej nałożyć mniej, ewentualnie potem dołożyć drugą warstwę. Rozcierać trzeba sprawnie, bo kosmetyk ma tendencje do szybkiego zasychania. Być może to wszystko brzmi skomplikowanie, ale już po drugim razie można dość do wprawy i potem używanie to sama przyjemność :). Trzeba wspomnieć, że opalenizna nie jest widoczna od razu, stopniowo ujawnia się i po całkowitym zaschnięciu (ok 15-20min) widzimy efekt końcowy. Po tym też czasie nie musimy się martwić o brudzenie ubrań. Efekt jaki uzyskujemy jest naprawdę genialny! Taka druga, lepsza skóra. Delikatnie muśnięta słońcem, przybrązowiona (ale nie pomarańczowa!) oraz delikatnie rozświetlona. Kosmetyku używam zawsze na nogi i dzięki temu wydają się gładsze i po prostu.. piękniejsze :). Fluid-balsam dopełnia cały efekt, kiedy zakładam spódniczkę/sukienkę i chcę wyglądać jak najlepiej. Jestem pod wielkim wrażeniem i na pewno pozostanę mu wierna na różne okazje. Produkt nie jest wodoodporny, ale nie straszny mu pot czy lekki deszcz- pozostaje na swoim miejscu. Zmywa się przy pomocy wody i mydła/żelu, co jest atutem jeśli narobimy sobie przez przypadek smug :D. Nie nawilża, ale tego od niego nie oczekuję, za to również nie wysusza.
Podsumowując- przy odrobinie wprawy możemy tym kosmetykiem wyczarować naprawdę super efekt opalonej, świetlistej i gładkiej skóry. To jeden z moich ulubionych kosmetyków upiększających do nóg. 

26 komentarzy:

  1. ja póki co używam CC z Bielendy, ale jak się skończy to sięgam po ten produkt i ciekawa jestem jak będzie wyglądał na moim ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam tych kosmetyków i żałuje, ze się na nie nie skusiłam ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://monika-ludwa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to może być super rozwiązanie na zimę jeśli ktoś lubi być muśnięty słońcem przez cały rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam tego typu produktu, ale myślę że w tym roku mi się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie używam
    Ale chyba zacznę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. omijam tego typu produkty szerokim łukiem, obawiam się że przy moich zdolnościach narobiłabym smug nie tylko sobie, ale i rykoszetem innym by się oberwało :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszą być fajne, ja też bym używała do nóg, bo odróżniają się kolorem od reszty

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam mgiełkę z YR, która ma niby dawać efekt opalonej skóry, ale ja niestety po nim różnicy nie widzę:/ może ten balsamik by się spisał lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ten do ciemnej karnacji musi być mój , fantastycznie to opisałaś

    OdpowiedzUsuń
  10. chciałabym wypróbować wersję do jasnej karnacji, poszukam jej, jestem fanką rajstop w sprayu sally hansen, te balsamy mogłyby być uzupełnieniem mojego letniego looku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja raczej nie odsłaniam ciała :P więc w sumie nie dla mnie, ale może kiedyś, jak się wreszcie odważę to jak najbardziej skuszę się na te kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jakoś nie mam cierpliwości do tego typu kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. brzmi świetnie :) aż sama mam chęć sięgnąć po taki balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi by się coś podobnego przydało... mało słońca widzę, jestem bardzo blada :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziwne że te wersje tak bardzo się różnią kolorem;) Ja używam balsamu brązującego Flos-Lek ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie ciągnie mnie do tych cudów ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam wersję do ciemnej karnacji i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie balsam czeka na pierwsze użycie! Bardzo zachęcająca recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że Ci dobrze służy!

    Ja zaczynam eksperymenty z Nuxe. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. I oby służył dobrze jeszcze jakis czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupiłam, próbuję używać i za każdym razem efekt bardziej mi się podoba, chociaż nie powiem, początki były trudne :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie używam tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Na chwilę obecną używam innego kosmetyku, ale myślę że jak go wykończę to skuszę się po ten produkt. Ciekawa jestem jak on będzie się u mnie sprawował, bo zapowiada się rewelacyjnie. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń