poniedziałek, 28 lipca 2014

Magiczny niewypał- Lirene Magic make-up

Ludzie mają to do siebie, że wszystko co inne, nowe, wzbudza w nich ciekawość. Przekładając to na mnie- wszelkie innowacje na rynku kosmetycznym bardzo mnie kuszą i zawsze chcę spróbować ich na sobie. Zaskakują mnie pozytywnie lub negatywnie, ale zawsze to jakieś doświadczenie. Gdy więc w moje łapki wpadł bohater dzisiejszej recenzji, bardzo się ucieszyłam. Lirene zaskakuje nas czymś magicznym wprowadzając na rynek Magic make-up nawilżający krem zmieniający się w rozświetlający fluid.
Opakowanie jest dość niepozorne, zamknięte w kartonowym pudełku. Plastikowa tubka wizualnie niczym szczególnym nie zaskakuje- białe napisy na czarnym tle. Za standardową objętość 30ml musimy zapłacić ok. 30,00pln
Tubka jest szczelnie zakręcana, a produkt wydobywamy przez niewielki "dzióbek". Nie mogę narzekać na brak wygody czy higieny, zwyczajnie wyciskam z opakowania potrzebną mi ilość.
A teraz przejdźmy do tej tajemniczej właściwości. Cała magia polega się na transformacji kremu na twarzy (go go power rangers :D). Po wyciśnięciu naszym oczom ukazuje się lekki, biały krem, delikatnie i przyjemnie pachnący. Po bliższej obserwacji można zauważyć mnóstwo mikrokapsułek z pigmentami, o których pisze producent. Przy rozsmarowaniu na twarzy krem rzeczywiście zmienia kolor! Staje się fluidem i przybiera barwę w zależności od wersji. Dostępne są trzy warianty: 01 jasny, 02 naturalny i 03 opalony. Ja posiadam wersję naturalną.
Informacje od producenta:
Zostawiając w tle bajery, magiczne transformacje i inne cuda na kiju, przejdźmy do efektów. Niestety obietnice producenta w większości nie pokrywają się z moimi odczuciami. Jako krem lekko nawilża, jednak nie jest to efekt spektakularny. Jako fluid.. No cóż. Nazwałabym go raczej kremem koloryzującym. Odcień 02 wcale nie jest naturalny, staje się pomarańczowy. Nie ma mowy o jakimkolwiek kryciu, zauważyłam jedynie lekkie wyrównanie kolorytu, przy czym nie wygląda to tak naturalnie jak bym chciała. Nie spodziewajcie się też 11h trwałości- solo produkt szybko się ściera. Na mojej tłustej cerze zamiast efektu rozświetlenia pojawia się mocne świecenie wołające natychmiastowego zmatowienia. Dlatego produktu używam od czasu do czasu pod właściwy makijaż, stosowany samodzielnie do niczego mi się nie przydaje. Na plus mogę zaliczyć brak uczulenia i innych szkód. I tak naprawdę jedyne z czym mogę się w pełni zgodzić, to 100% zaskakującej aplikacji, jest w tym trochę magii.. Choć sam produkt to dla mnie raczej wypadek przy pracy Davida Copperfielda :).

40 komentarzy:

  1. nie byłam nigdy dobrze nastawiona do rzeczy makijażowych z Lirene

    ps. a u mnie? TO CO KAŻDY Z NAS LUBI:) STYLIZACJA ZA GROSZE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię inne podkłady, ale ten wynalazek akurat u mnie okazał się niewypałem:)

      Usuń
  2. Bardzo lubię ten produkt ;) Recenzowałam już dawno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie ;p

      Usuń
    2. Moja mama również sobie chwali ten wynalazek ;)

      Usuń
  3. fajna , humorystyczna opinia, podoba mi się i już wiem że kremu/fluidu nie kupię bo moja cera też jest tłusta i się świeci

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam kiedyś podobny produkt z Essence i dla wszystkich był bublem a ja się w nim zakochałam :D Ale wycofali mi go dziady. Mam tego Magika ale mam tyle podkładów pootwieranych, że chyba się jeszcze powstrzymam przed testami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, nie neguję, u każdego reakcja może być inna :). Ja jestem typowym "tłuściochem" i u mnie niestety krem-fluid nie zdał wcale egzaminu.

      Usuń
  5. Fajny post obserwacja za obserwację? http://always-classy-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj szkoda, że tak źle trafiłaś, bo kosmetyk wygląda bardzo ciekawie. Będę jednak omijać szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie chyba też ten naturalny odcień by był dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie jest dobry :)

      Usuń
    2. Tak, chodziło mi o to, że sugerowałabym się tym przy wyborze ;) źle się wyraziłam ;d

      Usuń
  8. Jak fajnie napisałaś tą recenzję, bardzo miło się ją czytało :D

    a to cudo to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam od dawna podkładów płynnych ;) Za to zauważyłam, że masz konto na insta ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę, a tyle dobrego o nim czytałam:D choć pewnie i tak bym sie nie skusiła bo rzadko używam podkładów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że ci produkt ci się nie sprawdził. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że ten produkt okazał się bublem...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie wygląda, skusiłabym się po samym opakowaniu. Szkoda jednak, że nie spełnił Twoich oczekiwań i okazał się nietrafiony.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że krem się nie sprawdził..

    OdpowiedzUsuń
  15. Podobny do mojego bebika z Lioele :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam do czynienia z kilkoma produktami Lirene koloryzującymi do twarzy, jednak żaden się nie sprawdził. nie polecam tej firmy :) podobnie jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja firmę ogólnie polecam, ale tego produktu nie :). Lirene ma kilka fajnych podkładów.

      Usuń
  17. Ojej, pomarańczowy i bez krycia, blehhh, niezły bubel!

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że okazał się kiepski :( Miałam nadzieję, że będzie to fajny produkt, byłam o krok od jego zakupu. Szkoda, że jest nietrwały i pomarańczowy :( Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie na rozdanie jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. dla mnie okropnie za ciemny, mimo, że jest na opakowaniu naturalny

    OdpowiedzUsuń
  20. szkoda, że taki niewypał.... będę go na pewno omijać szerokim łukiem :(

    OdpowiedzUsuń
  21. ja miałam go zamiar kupić, ale póki co się waham i w sumie nie wiem czy się teraz skuszę :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale cuda już wymyślają , tym razem jednak zdaje się przekombinowali ;/ szkoda

    OdpowiedzUsuń
  23. Za taką cenę pomarańczowa maska to nie za abrdzo :D Ale wygląda jak jakaś magiczna, czarodziejska substancją, albo jak Myślodziewnia Dumbledora z Harrego :D

    OdpowiedzUsuń
  24. pomarańczowe odcienie to jakieś fatum, masakra

    OdpowiedzUsuń
  25. pierwszy raz się z nim spotykam, ale również nie polubiłabym się z nim, bo wole od razu widzieć kolor jaki będę miała na twarzy niż dopiero po jakimś czasie....

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie tez zawsze kusza nowosci ; dzieki za recenzje, teraz na pewno go nie kupie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda, że się nie sprawdził, myślałam, że będzie o wiele lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam tego cudaka - użyłam jeden raz i o ile dobrze pamiętam świece się jak .. :D a przy okazji piękna pomarańcza ze mnie :PP

    OdpowiedzUsuń